Zakłócony bezstresowy tryb mnisiego życia na górze Athos

Grecka góra Athos to jedno z najświętszych miejsc prawosławia. Jest tu 20 klasztorów, w których żyje 2 200 mnichów, w warunkach przypominających te sprzed setek lat. Nie ma tu elektryczności, czas mierzy się wschodami i zachodami słońca a praca w ogrodach i winnicach zapewnia spokojne zajęcie. Od X wieku nie mają tu wstępu kobiety. I być może z tego przede wszystkim wynika długowieczność mnichów oraz brak stresu. Ale na górę wdarł się powód do stresu, który wcale nie był kobietą…

Otóż jeden z klasztorów „republiki mnichów” został strawiony przez pożar. Dwóch mieszkańców  monastyru św. Artemizji uszło z życiem, niemniej jednak byli świadkami, jak płonie ich dom – zabytkowy klasztor. Ze wstępnych szacunków, straty spowodowane przez ogień mogą wynosić 500 tys. euro.
Mimo zażegnania katastrofy, ekipy strażaków wciąż jeszcze czuwają na górze Athos, by nie dopuścić do odnowienia się ognia. W tym samym klasztorze, w roku 1976, był już pożar i klasztorne mury mocno są nadwątlone, podatne na łatwe zniszczenia.

Przyczyna pożaru nie jest znana. I ta niewiadoma może być przyczyną stresu, który, jak twierdzą mnisi, dotąd nikomu tu nie zagrażał. Bezstresowe, postne, zgodne z naturą życie pozwalało zakonnikom dożywać sędziwych lat. Wielu mnichów osiągało tu ok. 100 lat.
E.M.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *