
Branża turystyczna mówi o overtourismie a swoje kongresy organizuje w najbardziej zatłoczonych destynacjach. Organizujesz szczyt o zagrożeniach płynących z nadwagi i rezerwujesz go w restauracji z bufetem all inclusive, albo spotkanie dotyczące szkodliwości plastiku w fabryce opakowań jednorazowych?
Brzmi trochę absurdalnie, ale w świecie turystyki, gdzie hipokryzja nie jest wadą, a standardem branża turystyczna mówi overtourism i organizuje swoje kongresy turystyczne w zatłoczonych miejscach.
Turystyczne kongresy zagranicą
Polska Izba Turystyki w 2024 roku zorganizowała swój doroczny kongres w Egipcie. W El Gounie, w hotelu szwajcarskiej sieci Mövenpick Resort & Spa, położonym na sztucznej lagunie na zaproszenie i na koszt Ministerstwa Turystyki Egiptu. W 2025 roku PIT przeniósł się do greckich Salonik również na zaproszenie Greckiej Narodowej Organizacji Turystycznej, z udziałem ponad 70 przedstawicieli polskiej branży. W 2026 roku jedzie do Bułgarii, na Południowe Wybrzeże Morza Czarnego z przewidywanym kosztem 1500–1600 zł od osoby. Trzy lata, trzy zagraniczne kierunki i bez Polski. Gdyby ktoś chciał promować turystykę przyjazdową do Polski, mógłby pomyśleć, że kongres wypadałoby zorganizować… w Polsce, ale po co, skoro egipskie ministerstwo płaci?
To nie jest polska specjalność a globalny wzorzec. Przykładem jest WTTC czyli Światową Radę Podróży i Turystyki. Wrzesień 2025, Rzym i 25. Global Summit w Auditorium Parco della Musica. Tematem szczytu turystycznego była „Destination stewardship”, zrównoważone lotnictwo, „ochrona kultury i dziedzictwa”. Tymczasem większość przyleciała samolotami, fontanna Trevi jest oblężona, a mieszkańcy nie mogą przejść przez Piazza Navona. Prezydent WTTC Julia Simpson nazywa Rzym „idealną sceną” i oczywiście jest równie idealna sceną dla problemu, który ten turystyczny szczyt rzekomo ma rozwiązać. Włoska minister turystyki sugeruje, że prawdziwym problemem jest… „undertourism”.
Październik 2024 i Majorka. UN Tourism organizuje Sustainable Destinations Summit na wyspie, gdzie mieszkańcy protestują od lat. Ponad 100 uczestników dyskutuje o „praktycznych rekomendacjach politycznych” i „kluczowej potrzebie wzmocnienia zarządzania”. Radny ds. turystyki Consell de Mallorca ogłasza: „Musimy znaleźć równowagę między rezydentem tymczasowym a stałym”. Piękne słowa zostały wypowiedziane na wyspie liczącej niecały milion mieszkańców, która w poprzednim roku przyjęła 18 milionów turystów. Summit odbył się oczywiście w pięknym hotelu Hotelu Zoetry Mallorca.
Luty 2025 i Bruksela. European Travel Commission współorganizuje Destination Europe Summit. Prezydent ETC Miguel Sanz przyznaje: „Overtourism wywiera presję na infrastrukturę, koszty mieszkaniowe i lokalne społeczności”. CEO Booking.com Glenn Fogel ostrzega, że „wraz ze wzrostem gospodarek overtourism będzie się tylko pogarszał”. Rozwiązaniem ma być promowanie „mniej znanych regionów”, by „zmniejszyć presję na destynacje o dużym ruchu”. Ale ten turystyczny szczyt odbywa się w Brukseli, czyli stolicy Europy, z lotniskiem, które łączy się z każdym większym miastem na kontynencie ponieważ tam delegaci mogą łatwo dotrzeć.

Valetta 2026
I obecnie – październik 2026 i Valletta. WTTC ogłasza, że jego 26. Global Summit odbędzie się w stolicy Malty i Valletta, miasto UNESCO, powita ponad 1000 delegatów ze ponad 100 krajów. Tematem jest: „innowacja, odporność, zrównoważony rozwój i długoterminowy wzrost”. Kontekst, który WTTC pomija w komunikacie prasowym? Mieszkańcy Malty są w otwartej rewolcie i w sierpniu 2025 roku rezydenci Swieqi protestowali przeciwko „ciężarowi, jaki overtourism nałożył na ich sąsiedztwo”. Mieszkańcy Valletty opisują swoją stolicę jako „restaurację na świeżym powietrzu”, gdzie hałas uniemożliwia odpoczynek. Brytyjska dziennikarka turystyczna spekulowała, że Malta „może być następnym krajem, który doświadczy niepokojów z powodu overtourismu”, idąc śladem Wenecji, Barcelony i Dubrownika. Napisała: „Podczas ostatnich wizyt po raz pierwszy zauważyłam, że Valletta jest niekomfortowo pełna”. Tymczasem szefowa WTTC Gloria Guevara ogłasza, że… nie widzi dowodów na overtourism na Malcie. „Jeśli pytasz mnie, czy Malta ma już etykietę overtourismu – nie, nie ma. Jeszcze nie”. „Jeszcze nie” i jakie to pocieszające.
A Polska i Kraków w kwietniu 2025. Międzynarodowe Centrum Kultury gości IV międzynarodową konferencję „Miasta Historyczne 3.0”. Temat: „Turystyka w zrównoważonej transformacji miast: w poszukiwaniu realnego balansu”. Wiceprezydent Krakowa mówi o potrzebie „pogodzenia rosnącego ruchu turystycznego z ochroną tkanki historycznej i zapewnieniem jakości życia mieszkańcom”. W maju tego samego roku Kraków Tourism Alliance i Muzeum Krakowa organizują sympozjum „Museum boom vs. overtourism – conflict or harmony?”. Dyskusja odbywa się w mieście w którym co roku przewija się ponad 16 milionów gości. Mieszkańcy Starego Miasta od miesięcy skarżą się na „nocną masakrę”, smród z knajp, zafajdane chodniki i hałas do rana.
Gdańsk w marcu 2025 i Europejskie Centrum Solidarności gości 15. edycję konferencji „Nowe Trendy w Turystyce”. Branża debatuje o przyszłości sektora a mieszkańcy złożyli do Straży Miejskiej 158 skarg na hałas i głośną muzykę. Ratusz pracuje nad Parkiem Kulturowym, który ma „ograniczyć turystyczny chaos i przywrócić przestrzeń mieszkańcom”.
Augustów 2026
To nie przypadek a wzorzec ponieważ branża turystyczna, POT, MSiT organizują swoje kluczowe wydarzenia w Krakowie, Gdańsku, Zakopanem, czyli miejscach, które już teraz pękają w szwach. Tam jest łatwo, ponieważ jest infrastruktura jak hotele, sale konferencyjne, blisko lotniska, restauracje. Delegaci nie muszą się martwić o dojazd ani o miejsce do spania. Potem natomiast wracają do biur i piszą raporty o potrzebie „rozproszenia ruchu turystycznego” i „promowania mniej znanych destynacji”.
Tylko że gdyby Kraków zamiast kolejnego szczytu o overtourismie zorganizował go w Radomiu, Siedlcach czy Zamościu to połowa uczestników by nie przyjechała, a druga narzekałaby na brak bezpośredniego połączenia lotniczego. Więc branża robi to, co turyści: idzie tam, gdzie jest wygodnie. A potem publikuje raporty o tym, jak ważne jest, żeby inni zachowywali się inaczej. Mamy na szczęście także dobre przykłady i Dni Turystyki 2026 organizowane w niezatłoczonym Augustowie.
Rzym, Majorka, Bruksela, Valletta, Kraków, Gdańsk, El Gouna, Saloniki, Słoneczny Brzeg. Każde z tych miejsc to główny hub turystyczny z międzynarodowym lotniskiem, pięciogwiazdkowymi hotelami i infrastrukturą konferencyjną. Każde z nich to dokładnie ten typ miejsca, który powinien być zdegradowany, jeśli naprawdę wierzy się w to, co się mówi o overtourismie. Ale oto niewygodna prawda: gdyby WTTC zorganizowało swój następny szczyt w autentycznie niedocenianej destynacji, drugorzędnym mieście z ograniczonymi połączeniami lotniczymi, kilkoma hotelami i bez restauracji z gwiazdkami Michelin i połowa delegatów by nie przyszła. A druga połowa by narzekała. Więc branża robi to, co zawsze: idzie tam, gdzie jest łatwo a potem publikuje białą księgę o znaczeniu równomiernego rozkładu turystyki.
Jeśli organizacje piszące opracowania o overtourismie nie potrafią zastosować własnych rad, dlaczego mieliby to robić turyści?
Więcej turystycznie prowokujących do myślenia treści znajdziesz na stronie www.2ba.pl lub www.travel2.pl.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak



