Polscy turyści, którzy wybrali się na wycieczkę do Tunezji, nie mogą wrócić do kraju. 150 osób, w tym 40 dzieci, koczuje od dwunastu godzin na lotnisku.
Turyści wracający z wczasów w Monastyrze czekają na lotnisku w Tunisie. Nie mogą wylecieć z Tunezji od przeszło 12 godzin. Mieli wrócić do Warszawy samolotem linii Cartago, odlot planowano na 6:30.
Na początku Polakom powiedziano, że lot opóźni się, gdyż ich samolot nie przyleciał jeszcze z Paryża. Powodem miała być podłożona na pokładzie maszyny bomba. Potem turystów zwodzono mówiąc, że samolot się zepsuł.
Jak mówi jeden z turystów – Tu jest jakaś ściema. Mówili nam, że lotniska w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu są zablokowane. Teraz mówią nam, że przyleci samolot z Mediolanu i nas zabierze. Ale my juz im nie wierzymy .
Polskim wycieczkowiczom obsługa lotniska zapewniła kanapki i napoje, na nic więcej nie mogą jednak liczyć. Turyści niecierpliwią się. – Najgorsze jest to, że nie chcą nam powiedzieć prawdy. Ciągle nas zwodzą – mówią. Ludziom puszczają nerwy, matki martwią się o dzieci.
Turystom pomaga w tej chwili Ministerstwo Spraw Zagranicznych, gdyż godziny otwarcia polskiej ambasady już minęły.
Zdaniem organizatorów wyjazdu – firmy Ecco Travel wina leży po stronie przewoźnika – linii Carthago.
Źródło: tvn24.pl



