Kiedyś było największą wsią w Europie. Na dodatek bardzo uprzemysłowioną (kopalnie, huty, koksownie). Do dziś ma dwie główne arterie, wzdłuż których rozrasta się i rozwija. Jedna z nich, biegnąca w kierunku wschód – zachód, ulica Wolności, jest najdłuższą w Polsce, 8800 metrów.
Potem było „miastem węgla i stali” i dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie uczyli się wiersza: … prędzej górniku , głębiej górniku, węgla pokłady rąb. Na twej kopalni, na twym chodniku rośnie ojczyzny zrąb… Był czas gdy tych kopalni było z osiem. Dymiły kominy koksowni i hut. Sadza pokrywała wszystko nakrapianym, czarnym, abstrakcyjnym wzorkiem. Naukowcy z innych kontynentów ostrzegali przed przebywaniem w rejonie ekstremalnie zanieczyszczonym.
Dziś dalej jest jakoś tam „naj…”. Na przykład: Zabrze jest najbardziej zielone wśród śląskich miast, powietrze ma momentami czystsze niż Wisła i Ustroń leżące w Beskidach, a przede wszystkim, od 15 czerwca 2007, ma jedyną w swoim rodzaju najciekawszą turystyczną kopalnię węgla kamiennego – muzeum, udostępnioną dla turystów.
Perturbacji z jej udostępnieniem dla turystów było sporo, a rozmowy i ustalenia toczyły się przez kilka lat. Ostatnia faza zbiegła się z restrukturyzacją kopalń, co jeszcze bardziej skomplikowało cały proces.
Dzień 15 czerwca 2007. zakończył ten etap i od tego dnia Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego „Guido”, wspólna instytucja kultury Województwa Śląskiego i Gminy Miejskiej Zabrze (na prawach powiatu, by nikt nie myślał, że to nadal wieś, miastem Zabrze jest od 1922 roku) przyjmuje turystów.
„Guido” znajduje się prawie w samym centrum Zabrza, tuż przy ul 3. Maja (to ta druga arteria miasta: północ- południe).
Wszystkim przejeżdżającym tą ulicą od razu rzuca się w oczy błękitny szyb, o nazwie „Kolejowy”, a obok nowoczesny kompleks muzealny z górniczymi maszynami w otaczającym go parku.
Turyści na parę godzin zamieniają się w górników. Dostają hełmy, lampy górnicze, pochłaniacze… I jak każdy górnik, tak i oni, zjadą na pokład 170, szolą. Czyli kopalnianą windą. No dobra, niektórzy mówią na to klatka.
„Szczęść Boże” powitają ich na podszybiu. I niech przypadkiem nie odpowiedzą „dzień dobry” tylko „Szczęść Boże”, bo górnicy są przesądni, a Skarbnik bywa złośliwy.
Poziom 170 prezentuje metody wydobycia węgla i pracę górników z przełomu XIX i XX wieku, oraz historię tego przemysłu na Śląsku.
Zastosowane zostały nowoczesne metody interaktywnego zwiedzania, uzupełnione efektami światła i dźwięku. Sam fakt przebywania 170 metrów pod powierzchnią ziemi też ma swoje znaczenie w tworzeniu aury w tym nietypowym muzeum. Jest też specjalna poczta podziemna, sporo eksponatów odtwarzających pracę górników, ale i autentyków wystawienniczych.
Wydaje mi się, że koniecznie trzeba będzie wydać jakiś słownik tłumaczący „z naszego na nasz”, bo przewodnicy – byli aktywni górnicy, mówią „po naszemu, czyli po śląsku”.
Zabrze zaprasza. Ja, zabrzanka (z 5. pokolenia, a może i dłużej), też zapraszam.
I mogę obiecać naprawdę niecodzienne atrakcje na szlaku turystyki poprzemysłowej, w prawdziwej kopalni (nadal nią jest, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem) – Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido".
PS. A pytajcie się w Zabrzu o Guido ( jak się pisze tak się czyta), a nie przypadkiem z francuska „Głido”, bo wtedy nikt Was nie zrozumie. Chociaż to imię założyciela kopalni – księcia Guido Henckel von Donnersmarcka.
Całemu procesowi tworzenia tego nietypowego muzeum kibicowało oraz pomagało sporo osób i to nie tylko ze Śląska. Przybyli więc na otwarcie „Guido”: Prezes NIK Mirosław Sekuła (zabrzanin) – ojciec pomysłu utworzenia wspólnego przedsięwzięcia Zabrza i Województwa, walczącego o pieniądze w Sejmie na ten cel ( gdy jeszcze był posłem), marszałek Maciej Płażyński i wielu innych
Tekst: Brygida Kaczmarczyk















