Pracownicy kolei wstrzymali w czwartek ruch pociągów na Dworcu Głównym w Krakowie i w Kutnie w woj. łódzkim. Domagają się m.in. podwyżek płac.
PKP Polskie Linie Kolejowe uważają, że protest był nieuzasadniony. Związkowcy ostrzegają, że protest może się niebawem rozszerzyć.
Jak poinformował przewodniczący Okręgowej Sekcji Kolejarzy NSZZ "Solidarność" Henryk Sikora, powodem protestu jest brak porozumienia w trwających od kilku miesięcy rozmowach między zarządem spółki PKP PLK a związkowcami. Postulaty związków zawodowych dotyczą poprawy warunków pracy i 100 zł netto podwyżki płac. Tymczasem zarząd spółki proponuje wzrost płac średnio o 50 zł netto. Propozycja ta nie satysfakcjonuje pracowników.
Zdaniem PKP PLK, żądane przez pracowników 100 zł netto podwyżki na osobę zwiększyłoby koszty w skali całej firmy o ok. 60-65 mln zł. Jak powiedział rzecznik prasowy PKP PLK Krzysztof Łańcucki, realizacja takich postulatów mogłaby być groźna dla funkcjonowania spółki.
Przewodniczący sekcji krajowej kolejarzy NSZZ "Solidarność" Henryk Grymel powiedział, że w 2006 r. pracownicy PKP PLK nie otrzymali żadnej podwyżki, natomiast zawarto wówczas porozumienie, że w 2007 roku będzie wprowadzona podwyżka systemowa.
W piątek mają być kontynuowane rozmowy zarządu PKP PLK z kolejowymi związkami. Związkowcy grożą, że jeśli rozmowy z zarządem nie przyniosą spodziewanych rezultatów, to w przyszłym tygodniu nastąpią kilkugodzinne blokady torów w węzłach kolejowych w całym kraju. Potem może zostać ogłoszony strajk ostrzegawczy, a następnie strajk generalny na kolei.
Źródło: WNP



