W „Gazecie Polskiej” z dn. 8 listopada br. ukazał się artykuł „Turystyka z sowiecką przeszłością”, który wywołał duże poruszenie w naszej branży.
Aby dojść do prawdy o czasach sprzed 1989 roku, trzeba po pierwsze uświadomić sobie warunki, w których pracowali ludzie w tamtym okresie w tym szczególnie ludzie turystyki, a także specyfikę tego zawodu.
Wśród odpowiedzialnych za turystykę byli z pewnością różni ludzie. W pamięci mamy liczne osoby, które – posługując się sobie znanymi wybiegami i fortelami wobec władz – załatwiali dla polskiej turystyki sprawy naprawdę ważne. Ich to jednoznacznym postawom trzeba zawdzięczać choćby powstawanie wielu hoteli, bez których polski start do gospodarki rynkowej i otwarcia na świat po roku 1990 roku, byłby trudniejszy, jeszcze bardziej opóźniony i skomplikowany. Szkoda tylko, że wiele z nich zostało sprzedanych po 89 roku po bardzo niskich cenach, np. Hotele Syrena!
Ludzie turystyki i hotelarstwa, z racji konieczności stałych kontaktów – także z osobami „spoza żelaznej kurtyny” – byli z pewnością częściej namierzani i obserwowani przez służby dbające o bezpieczeństwo socjalistycznego państwa. Opowieści, które bezwiednie przekazywali np. przyjeżdżający z zza granicy polscy piloci były skrzętnie notowane przez odpowiednie służby. Czy wszystkie te osoby były tajnymi informatorami? Nie, z pewnością – nie.
Oczywiście wśród turystycznej kadry znajdowały się także osoby, które – podpisując deklaracje współpracy ze służbami – robiły karierę, mnożąc „układy” na czyjejś krzywdzie. Wiadomo, że w wielu hotelach zainstalowano wówczas urządzenia podsłuchowe i były nawet pokoje przeznaczone dla służb specjalnych. Prawdą jest, że byli i tacy dyrektorzy hoteli, którzy pracowali na dwóch etatach, w tym w aparacie bezpieczeństwa.
Czy to wszystko oznacza, że cała turystyka była spolegliwa wobec służb bezpieczeństwa. Liczne przykłady świadczą, że tak nie było. Dowodzą tego dokonania wspaniałej kadry hotelarstwa, rekreacji fizycznej, a przede wszystkim działaczy społecznych – bezinteresownie krzewiących turystykę, rekreację, krajoznawstwo. Polska była jedynym krajem byłego RWPG, w którym w turystyce- obok sektora państwowego istniały sektory: organizacji społecznych, spółdzielczy, a nawet prywatny. Duży wkład w rozwój turystyki miały organizacje harcerskie i wiejskie (przynajmniej na poziomie miast i gmin). Polski wkład w organizację systemu znakowanych szlaków turystycznych, informacji turystycznej, imprez turystycznych (w tym młodzieżowych) był tak znaczący – pionierski i twórczy, że korzystano z tego dorobku także w krajach Europy zachodniej. Polscy organizatorzy turystyki pomagali wyrwać się zza żelaznej kurtyny i poznać świat.
Dlatego też, czytając artykuł z „Gazety Polskiej” powinniśmy zastanowić się co za tym stoi i dlaczego taki atak na turystykę. Czy podane informacje znajdują potwierdzenie, nie tylko – jak to bywa w często zafałszowanej rzeczywistości – ale także w faktach. Stworzenie dokumentacji przeszłości branży, nie powinno odbywać się bez jej udziału.
Biorąc pod uwagę, że POT jest likwidowany ten materiał nabiera innego wymiaru!
Marek Traczyk
Turyści z sowiecką przeszłością
Przemysław M. Harczuk
Polskie służby kontrwywiadowcze sprawdzają, czy podlegająca Ministerstwu Gospodarki Polska Organizacja Turystyczna kontrolowana jest przez rosyjskie służby specjalne. Polskie władze sprawę uznają za trudną i delikatną, a działania służb są objęte tajemnicą. Tymczasem „Gazeta Polska” przyjrzała się życiorysom osób kierujących tą organizacją. Informacje, do których dotarliśmy, muszą budzić wielkie zaniepokojenie.
Minister Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych, potwierdził w rozmowie z „Gazetą Polską” fakt zainteresowania służb tą sprawą. – W sprawie Polskiej Organizacji Turystycznej prowadzone jest rozpoznanie. Na razie nie ma ono charakteru operacyjnego – powiedział. Nasze informacje o problemach w POT potwierdził także minister gospodarki Piotr Woźniak. Jego zdaniem każda próba przeprowadzenia zmian w tej organizacji natrafia na olbrzymi opór materii, w tym ataki w mediach.
Polska Organizacja Turystyczna powstała w 1999 r. Jej najważniejszym celem miała być promocja Polski jako kraju atrakcyjnego turystycznie. Jednak jak poinformowała nas jedna z pracownic POT, w organizacji bardzo silną pozycję mają ludzie, których życiorysy wskazują jednoznacznie, że musieli mieć oni częste kontakty z komunistycznymi służbami specjalnymi. Dotyczy to m.in. kilku dyrektorów Polskich Ośrodków Informacji Turystycznej (POIT), czyli zagranicznych oddziałów POT.
Rosyjski ślad
Nasi informatorzy wskazują na bardzo podobne życiorysy większości dyrektorów POT. W wielu przypadkach mieli oni związki z Rosjanami.
Przykładem jest szef Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Tokio, Jarosław Waczyński. W latach 1980–1982 był on słuchaczem Policealnego Studium Ekonomicznego w Warszawie (specjalność handel zagraniczny). W stanie wojennym wyjechał na rok do Taszkientu w Uzbekistanie, gdzie studiował arabistykę. W latach 1985–1990 studiował na uniwersytecie w Leningradzie. – Ten pan musiał odbyć bardzo dużo rozmów z rozmaitymi służbami – mówi dr Jan Żaryn, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. – Rosjanie traktowali przyjeżdżających do nich Polaków za „swoich”, w związku z czym służby PRL robiły wszystko, by nie nadużyć zaufania sojuszników. Osoby, które chciały wyjechać na studia do ZSRR, były więc dokładnie sprawdzane. Podobny życiorys ma Włodzimierz Szeląg, szef POIT w Wiedniu. Studiował on w Moskwie, gdzie w 1979 r. ukończył Moskiewski Instytut Kooperacji.
Kolejny z dyrektorów, również po studiach w Moskwie, pod koniec lat 80. pracował w Komitecie ds. Młodzieży i Sportu, którym wówczas kierował Aleksander Kwaśniewski. Według naszego informatora, jeden z członków władz POT po studiach w Moskwie oprócz intratnej posady w tej organizacji ma udziały w założonej przez byłych esbeków agencji ochrony. W życiorysach kadry kierowniczej POT pojawia się też bardzo często praca w organizacjach turystycznych z czasów PRL, silnie zinfiltrowanych przez SB. Dyrektor POIT w Nowym Jorku, Jan Rudomina, w latach 80. wyjechał na Zachód, gdzie od 1987 r. był wykładowcą City University of New York. Wcześniej pracował w państwowych firmach turystycznych – Almatur i Orbis. W Almaturze i Orbisie pracowali też między innymi Jerzy Szegiedewicz – szef POIT w Londynie, oraz Andrzej Sierakowski – szef POIT w Moskwie. Szegiedewicz został w 1984 r. odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Za dużo przypadków
Powyższe informacje nie mogą stanowić podstawy do postawienia tezy, że konkretne osoby współpracują ze służbami specjalnymi. Ale według naszego informatora nie pozostawiają wątpliwości, że w POT służby te działają. Jego zdaniem wprawdzie mogło się zdarzyć, że ktoś w latach 80. „przez przypadek” wyjechał na Zachód, a studiując w ZSRR, nie został zwerbowany, jednak w tej sprawie tych „przypadków” występuje zdecydowanie za wiele. – Władimir Putin stwierdził, że nie ma byłych czekistów. Ci, którzy współpracowali z sowieckimi służbami niegdyś, nadal pozostali w służbie. Pytanie, czy związani byli z WSI, czy pracują dla Rosjan.
Turystyka i handel zagraniczny były w PRL obiektem zainteresowania Wydziału VI Służby Bezpieczeństwa (zajmującego się wywiadem gospodarczym). – Wywiad PRL chętnie werbował agentów w firmach turystycznych, czasem umieszczano tam też funkcjonariuszy – mówi Jan Żaryn. – Agenci i funkcjonariusze mieli dwa podstawowe cele – po pierwsze, inwigilacja polskiej emigracji, po drugie — kradzież nowych technologii. Znam konkretny przypadek zwerbowania do współpracy pracowników Orbisu.
Siatka polskich agentów musiała przechodzić szkolenie w Moskwie. Podczas służby agenci wywiadów wszystkich państw Układu Warszawskiego musieli działać w porozumieniu z rezydentem KGB w danym kraju.
Turystyka idealna dla szpiegów
W 1989 r. branża turystyczna stała się niezmiernie ważna dla tracących władzę komunistów. To dzięki branży turystycznej komuniści mogli rozpocząć budowę swojego biznesowego imperium. W roku 1989 z inicjatywy KC PZPR i biura politycznego komórki partyjne angażowały się w tworzenie prywatnych spółek w branży turystycznej. Przy organizacjach partyjnych, a także przy młodzieżówkach i organizacjach satelickich tworzono odpowiednie firmy. Najważniejszą z nich była Transakcja, w której najwięcej udziałów miał Komitet Centralny. Ważną rolę odegrały także mniejsze spółki, tworzone na bazie takich firm jak Almatur, Juventur czy Interster. Dostały one potężny zastrzyk finansowy od Komitetu ds. Młodzieży i Sportu, którym kierował wówczas Aleksander Kwaśniewski. Kwaśniewski pożyczał pieniądze bez zabezpieczeń na bardzo niski procent, a biorąc pod uwagę szalejącą wówczas inflację, w praktyce oznaczało to darowiznę.
Według pragnącego zachować anonimowość byłego oficera Urzędu Ochrony Państwa, również dziś branża turystyczna jest wymarzonym polem działania dla służb specjalnych. Jego zdaniem, każdy agent ma swoją legendę, najczęściej funkcjonariusze obcych służb funkcjonują jako np. działacze kulturalni. Najlepsze dla służb są organizacje, które nie wzbudzają podejrzeń, a jednocześnie praca w nich ułatwia kontakty międzynarodowe. W związku z tym POT jest idealną organizacją dla zlokalizowania w Polsce siatki szpiegowskiej.
Problem dla rządu
Polska Organizacja Turystyczna powstała w 1999 r. w czasie rządów Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Pierwszym prezesem POT został związany z UW Gwidon Wójcik. Dziś POT podlega Ministerstwu Gospodarki. Jej prezesem jest Tomasz Wilczak, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. Jak nas poinformował Wilczak, od kilku miesięcy próbuje przeprowadzić zmiany w strukturze POT. – Zmiany są trudne, gdyż tych ludzi trzeba kimś zastąpić. Zorganizowaliśmy dziewięć konkursów na stanowiska dyrektorów POIT, jednak tylko w trzech wypadkach zostały one rozstrzygnięte. Nie znaczy to jednak, że zrezygnujemy ze zmian – dodał.
Także minister gospodarki Piotr Woźniak przyznaje, że sprawa wymaga zdecydowanych działań. – Zmiany są bezwzględnie konieczne. Należy wymienić przede wszystkim szefów placówek zagranicznych. Od roku próbuję je [zmiany – red.] konsekwentnie przeprowadzić, chociaż opór materii jest ogromny. Gdy wymienialiśmy poprzedniego prezesa POT, spotkaliśmy się z bardzo ostrym atakiem mediów.



