Na bezprawne działania urzędników wskazuje nie tylko inwestor, ale także Rada Miejska i wojewoda łódzki. Firma kupiła działkę w 2004 roku. Do dzisiaj nie ma pozwolenia na budowę. Uzyskała je co prawda w październiku 2006 roku, ale w marcu 2007 zostało unieważnione z powodu… błędu urzędników. Inwestor musiał rozpoczynać procedurę od początku. Magistrat, żądając absurdalnych dokumentów, skutecznie utrudniał wydanie nowego pozwolenia. Domagał się na przykład potwierdzenia, że… został już wybudowany parking dla przyszłych gości, choć nie rozpoczęto nawet kopania fundamentów pod hotel. Urzędnicy żądali także oświadczenia o zamurowaniu części okien w sąsiedniej kamienicy przy al. Piłsudskiego 31. Zgodnie z prawem budowlanym, nie można bowiem postawić komuś ściany tuż przed nimi. Tyle tylko, że okna zostały wybite samowolnie i Wojewódzki Nadzór Budowlany nakazał właścicielowi kamienicy zamurować je do 31 grudnia zeszłego roku.
Firma złożyła skargę na działalność urzędników do Rady Miejskiej i ta w specjalnej uchwale przychyliła się do jej stanowiska. Mimo to w połowie grudnia urząd odmówił wydania pozwolenia. Kilka dni temu decyzję magistratu uchylił wojewoda łódzki, wskazując na szereg nieprawidłowości przy prowadzeniu procedury. W poniedziałek na ręce prezydenta Jerzego Kropiwnickiego skargę w sprawie niezrozumiałego wydłużania postępowania złożył też łódzki senator Maciej Grubski. – W tym czasie zdrożały materiały budowlane, musieliśmy zerwać umowę z wykonawcą. Komuś bardzo zależy, żebyśmy nie postawili tego hotelu – mówi Kazimierz Gawlik, jeden z właścicieli firmy.
Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi, zapewnia, że magistrat nie dyskryminuje inwestora. – Z naszej strony jest pozytywne nastawienie do załatwienia tej sprawy – mówi. – Planuję jeszcze raz spotkać się z inwestorem, by wszystko wyjaśnić.
Źródło: horeca.pl



