Regres ekonomiczny, w tym zwłaszcza podwyżka cen i obniżenie płac realnych, spowodowały, że liczba Francuzów odpoczywających latem w miejscu zamieszkania wzrosła w ostatnich trzech latach o 10 proc.
Kryzys gospodarczy dotyka zwłaszcza najbiedniejszych – robotników i pracowników najemnych. Nic więc dziwnego, że te dwie grupy deklarują najczęściej, że tego lata odpoczywają w domowym zaciszu. Z innych sondaży wynika, że spośród wyjeżdżających latem aż 85 proc. Francuzów spędzi urlop – także m.in. z powodów ekonomicznych – we własnym kraju.
Na niższe niż zwykle obroty narzekają hotelarze i restauratorzy. Puste, jak na tę porę roku, są też tarasy francuskich kawiarni i restauracji – zależnie od regionu liczba ich klientów spadła w lipcu o 20-30 proc. Tylko w Paryżu bary i kafejki są jak zawsze pełne turystów, ale i tu restauratorzy żalą się, że klienci wydają coraz mniej pieniędzy i "zamawiają tylko sandwicze i sałatki".
Nawet na zawsze obleganym przez turystów Lazurowym Wybrzeżu zanotowano w lipcu kilkuprocentowy spadek liczby gości hotelowych. Mniejszy niż zwykle ruch turystyczny obserwuje się również w tym roku we francuskich Pirenejach i w Bretanii.
Na tle ogólnego kryzysu branży turystycznej wyjątkiem jest północny region Nord-Pas-de-Calais, który po sukcesie kręconej tam komedii "Jeszcze dalej niż północ" stał się miejscem wycieczek tysięcy Francuzów.
Branża turystyczna liczy na to, że w sierpniu – tradycyjnym miesiącu masowego wyjazdu Francuzów na wakacje – ruch turystyczny wzrośnie.
W piątek po południu, w pierwszy dzień wielkich wyjazdów, na francuskich drogach było blisko 300 km korków. W ciągu trzech dni na dwóch paryskich lotniskach spodziewanych jest około 900 tysięcy podróżnych.
Źródło: PAP, onet.pl



