Konsekwentny wzrost w ciągu roku zapewnił londyńskim hotelarzom przekroczenie poziomu rynków innych europejskich miast, mówi przegląd HotSpot przeprowadzony przez TRI Hospitality Consulting.
Podczas gdy Bruksela, Barcelona i Wiedeń pozostały zależne od innych sektorów gospodarki i rządu, Londyn skorzystał na wysokich wymaganiach klientów. Pozwoliły one na konsekwentny wzrost dochodów przez ostatnie 12 miesięcy. W rezultacie cztery z pięciogwiazdkowych hoteli w Londynie poziom o 70 proc. wyższy niż w Amsterdamie, zajmującym drugie miejsce w rankingu.
Dodatkowo, mimo że większość rynków hotelarskich zauważyło wyższy niż w Londynie wzrost dochodów przez pierwsze 11 miesięcy roku, stolica Wielkiej Brytanii jest jedynym miastem, którego roczny GOPPAR wyniósł więcej niż €100. Stało się tak dzięki dobremu programowi przeciwdziałającemu recesji.
Oprócz wysokich dochodów, londyńskim hotelarzom udało się utrzymać w ciągu tego roku szczupłą siłę roboczą i lista płac nie przekroczyła 23,1 proc. wszystkich dochodów. W tym czasie koszty kadrowe w innych miastach Europy wyniosły znacznie więcej – na przykład w Paryżu (38,9 proc.), Madrycie (40 proc.) i Rzymie (40,6 proc.).
W rezultacie roczny zysk londyńskich hoteli wyniósł w przybliżeniu 50 proc. wszystkich dochodów. Dla porównania w Paryżu osiągnęły 32 proc., Madrycie – 29 proc., a w Rzymie tylko 25 proc.
– Chociaż inne miasta zaczynają osiągać poziom sprzed recesji, hotelarzom z Londynu już się to udało. Stolica Wielkiej Brytanii czerpie zysk z silnej polityki i przenikliwej kontroli kosztów. Dzięki temu stał się najlepiej prosperującym rynkiem hotelarskim w Europie – powiedział David Bailey, delegat kierownictwa naczelnego TRI Hospitality Consulting.
Podczas gdy Bruksela, Barcelona i Wiedeń pozostały zależne od innych sektorów gospodarki i rządu, Londyn skorzystał na wysokich wymaganiach klientów. Pozwoliły one na konsekwentny wzrost dochodów przez ostatnie 12 miesięcy. W rezultacie cztery z pięciogwiazdkowych hoteli w Londynie poziom o 70 proc. wyższy niż w Amsterdamie, zajmującym drugie miejsce w rankingu.
Dodatkowo, mimo że większość rynków hotelarskich zauważyło wyższy niż w Londynie wzrost dochodów przez pierwsze 11 miesięcy roku, stolica Wielkiej Brytanii jest jedynym miastem, którego roczny GOPPAR wyniósł więcej niż €100. Stało się tak dzięki dobremu programowi przeciwdziałającemu recesji.
Oprócz wysokich dochodów, londyńskim hotelarzom udało się utrzymać w ciągu tego roku szczupłą siłę roboczą i lista płac nie przekroczyła 23,1 proc. wszystkich dochodów. W tym czasie koszty kadrowe w innych miastach Europy wyniosły znacznie więcej – na przykład w Paryżu (38,9 proc.), Madrycie (40 proc.) i Rzymie (40,6 proc.).
W rezultacie roczny zysk londyńskich hoteli wyniósł w przybliżeniu 50 proc. wszystkich dochodów. Dla porównania w Paryżu osiągnęły 32 proc., Madrycie – 29 proc., a w Rzymie tylko 25 proc.
– Chociaż inne miasta zaczynają osiągać poziom sprzed recesji, hotelarzom z Londynu już się to udało. Stolica Wielkiej Brytanii czerpie zysk z silnej polityki i przenikliwej kontroli kosztów. Dzięki temu stał się najlepiej prosperującym rynkiem hotelarskim w Europie – powiedział David Bailey, delegat kierownictwa naczelnego TRI Hospitality Consulting.
Opracowała: Magdalena Chęcińska



