Gdy emocje nieco opadły, sesja Rady Miejskiej została wznowiona w czwartek, tj. 23 czerwca. Podjęcie jakichkolwiek uchwał oznaczałoby jednak, że wejście w życie opłaty klimatycznej przed 23 sierpnia jest mało prawdopodobne.
Przed posiedzeniem rady, burmistrz Gorgio Orsoni odbył pojednawcze spotkanie z członkami organizacji stowarzyszającej lokalne hotele, którzy wyrazili swój sprzeciw i dali jasno do zrozumienia, iż burmistrzowska wizja zarządzania turystyką w mieście jest bardzo delikatną i niewystarczającą próbą pogodzenia interesów. Proponowany system opłat jest bardzo podobny do tego stosowanego we Florencji (po 1 euro za gwiazdkę, za osobę i za noc), jednak nadal nie ma pewności, czy Mestre i mniejsze wyspy nie zostaną obciążone nieco niższym podatkiem.
– Jest to ciekawy, a nawet zaskakujący rozwój sprawy, zważywszy, że początkowo wprowadzenie podatku klimatycznego było postrzegane jako formalność – powiedział Nick Greenfield, dyrektor ETOA. – Europejski Związek Organizatorów Turystycznych deklarował w przeszłości konieczność konsultacji w branży turystycznej, a także podkreślił, iż do pracy nad wprowadzeniem nowego podatku niezbędny jest realistyczny i rozsądnie sporządzony harmonogram, uwzględniający cykle koniunkturalne. W Rzymie i Florencji wprowadzenie podatków w bardzo chaotyczny sposób i „na ostatnią chwilę” spowodowało negatywny oddźwięk. Być może poniewczasie, władze Wenecji zrozumieją konieczność dialogu i przejrzystości działań związanych z podatkiem klimatycznym. (…) Wenecja jest wyjątkowym miastem, to bardzo popularne miejsce, a turystyka ma kluczowe znaczenie dla jej gospodarki. Miasto staje przed wieloma wyzwaniami związanymi z infrastrukturą, a sam jego charakter sprawia, iż pod tym względem presja jest znacznie większa niż na inne miasta. Drogą do rozwoju jest zaangażowanie naszej organizacji w każdym etapie działań, aby upewnić się, iż przyszłość najważniejszego sektora miasta na wodzie znalazła się w dobrych rękach. – dodał.
Gabriela Jelonek



