Europa zwiększa przepustowość lotnisk. Czy Port Polska zdąży?

Dworzec kolejowy CPK
Fot. Centralny Port Komunikacyjny / materiały prasowe

Europa wchodzi w wielki cykl inwestycji lotniskowych. Londyn przygotowuje trzeci pas na Heathrow, Hiszpania przeznacza miliardy euro na rozwój swojej sieci portów, a Portugalia buduje plan dla nowego lotniska w Lizbonie. Polska również ma ambitny projekt – Port Polska, czyli dawny CPK. Pytanie brzmi, czy jego realizacja pozwoli nam wykorzystać rosnące znaczenie lotniczej dostępności.

Prawie 100 mld euro – taką skalę mają największe europejskie inwestycje lotniskowe planowane lub uruchamiane w najbliższych latach. A to może być dopiero początek. Według ACI EUROPE europejskie porty lotnicze będą do 2040 r. potrzebowały aż 360 mld euro inwestycji. Pieniądze mają być przeznaczone nie tylko na zwiększanie przepustowości, ale również modernizację infrastruktury, cyfryzację, bezpieczeństwo, odporność oraz dostosowanie lotnisk do wymagań klimatycznych.

To nie przypadek. Lotnisko przestało być wyłącznie miejscem, w którym samolot startuje i ląduje. Jest elementem infrastruktury gospodarczej państwa – wpływa na dostępność rynków, inwestycje, eksport, turystykę oraz pozycję miasta i regionu.

Heathrow chce trzeciego pasa

W Wielkiej Brytanii Heathrow przygotowuje się do największej rozbudowy od lat. Sam trzeci pas wraz z niezbędną infrastrukturą ma kosztować około 21 mld funtów. Cały program rozbudowy i modernizacji lotniska wyceniany jest natomiast na około 49 mld funtów. Projekt ma być w całości finansowany prywatnie.

Inwestycja nie jest jeszcze przesądzona. Brytyjski rząd prowadzi obecnie konsultacje dotyczące ram planistycznych dla rozbudowy Heathrow. Celem jest umożliwienie podjęcia decyzji planistycznej do 2029 r., a uruchomienie trzeciego pasa przewidywane jest w kolejnej dekadzie, około 2035 r.

Skala projektu pokazuje jednak, jak poważnie Wielka Brytania traktuje kwestię przepustowości swojego najważniejszego portu lotniczego. Heathrow ma po rozbudowie obsługiwać nawet 150 mln pasażerów rocznie.

Hiszpania inwestuje w całą sieć

Hiszpania również przygotowała ambitny plan. Operator Aena planuje w latach 2027–2031 inwestycje o wartości około 12,9 mld euro w swoją sieć 46 lotnisk i dwóch heliportów.

Około 10 mld euro ma trafić na inwestycje regulowane, związane przede wszystkim z podstawową infrastrukturą lotniskową. Pozostała część zostanie przeznaczona na projekty komercyjne, m.in. związane z handlem, parkingami i nieruchomościami. Plan obejmuje modernizację terminali i infrastruktury lotniskowej, cyfryzację, cyberbezpieczeństwo, poprawę bezpieczeństwa oraz projekty środowiskowe.

Jednym z najważniejszych elementów programu jest rozwój największych portów, w tym Madrytu-Barajas i Barcelony-El Prat. Madryt ma zwiększać swoją przepustowość, a Barcelona otrzyma ponad 3 mld euro na modernizację i rozbudowę infrastruktury.

To ważne z punktu widzenia turystyki. Hiszpania jest jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych świata, a jej lotniska muszą rozwijać się razem z popytem.

Portugalia buduje nowe lotnisko

Portugalia również nie chce zostać z boku. Nowe lotnisko w Lizbonie, nazwane Luís de Camões, ma kosztować według obecnych szacunków 7,9–8,9 mld euro.

Budowa ma rozpocząć się w 2029 r., a otwarcie – po zakończeniu prac, testach i certyfikacji – jest planowane od 2035 r. Początkowa przepustowość ma wynosić 56 mln pasażerów rocznie, z możliwością rozbudowy do 85 mln.

Nowy port ma być odpowiedzią na rosnący ruch w Lizbonie i ograniczenia obecnego lotniska Humberto Delgado. Portugalia od lat zmaga się z pytaniem, jak zwiększyć przepustowość głównego węzła lotniczego kraju bez dalszego przeciążania obecnej infrastruktury.

Europa nie tylko buduje. Modernizuje

Amsterdam Schiphol, Paryż, Frankfurt, Rzym-Fiumicino i wiele innych europejskich portów również realizują lub przygotowują duże programy inwestycyjne.

I właśnie to jest najważniejsza zmiana. Europejskie lotniska nie inwestują już wyłącznie dlatego, że chcą przyjąć więcej pasażerów. Muszą jednocześnie wymieniać starzejącą się infrastrukturę, zwiększać odporność na zakłócenia, poprawiać cyberbezpieczeństwo, cyfryzować obsługę pasażerów i ograniczać wpływ działalności lotnisk na środowisko.

Według ACI EUROPE skala potrzeb jest ogromna: 360 mld euro do 2040 r. Organizacja podkreśla przy tym, że inwestycje w lotniska mają znaczenie nie tylko dla samego sektora lotniczego, ale również dla konkurencyjności gospodarki, globalnej pozycji Europy i spójności terytorialnej.

Europa najwyraźniej uznała więc, że brak odpowiedniej infrastruktury może być większym problemem niż koszt jej budowy.

A gdzie w tym wszystkim Polska?

Oczywiście jest Port Polska, czyli projekt rozwijany wcześniej jako Centralny Port Komunikacyjny. Nowe lotnisko między Warszawą a Łodzią ma zostać uruchomione w 2032 r.

Według deklaracji przedstawicieli projektu w dniu otwarcia na samym lotnisku i w jego bezpośrednim otoczeniu ma pracować około 35,1 tys. osób. W 2026 r. zapowiadano również 49 postępowań inwestycyjnych o łącznej wartości około 40 mld zł.

To oznacza, że Port Polska przestał być wyłącznie projektem koncepcyjnym. W 2026 r. inwestycja wchodzi w fazę intensywnych przygotowań i realizacji, choć do uruchomienia lotniska pozostało jeszcze sześć lat.

I właśnie tutaj pojawia się europejski paradoks.

Kiedy Londyn przygotowuje trzeci pas, Hiszpania zwiększa przepustowość całej sieci, a Lizbona rozpoczyna przygotowania do budowy nowego lotniska, Polska również musi przejść od planowania do sprawnej realizacji swojego największego projektu lotniczego.

Wyścig nie jest tylko o pasażera

Port Polska ma być jednym z najważniejszych projektów infrastrukturalnych w historii Polski. Jego znaczenie trudno jednak sprowadzać wyłącznie do liczby obsłużonych pasażerów.

Nowe lotnisko ma być elementem szerszego systemu transportowego, połączonego z koleją dużych prędkości i siecią drogową. W założeniu ma poprawić dostępność Polski dla zagranicznych pasażerów, turystów i inwestorów, a jednocześnie zwiększyć możliwości rozwoju połączeń międzykontynentalnych.

Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi już tylko: czy Polska będzie miała duże lotnisko?

Pytanie brzmi: czy powstanie ono w odpowiednim momencie i w odpowiedniej skali, aby wykorzystać zmieniający się europejski rynek lotniczy?

Jeżeli inne europejskie huby zwiększają przepustowość, modernizują terminale i inwestują w nowe połączenia, brak własnej infrastruktury o odpowiedniej skali może ograniczać rozwój przewoźników, turystyki i biznesu.

Z drugiej strony samo wybudowanie dużego lotniska nie gwarantuje sukcesu. Potrzebne są linie lotnicze, odpowiednia siatka połączeń, konkurencyjne ceny, sprawny transport naziemny i przede wszystkim pasażerowie.

Europa nie czeka

Europa nie ma już komfortu odkładania inwestycji lotniskowych na później. Popyt na podróże, zmiany geopolityczne, rozwój gospodarczy i rosnące wymagania dotyczące bezpieczeństwa oraz ochrony środowiska sprawiają, że infrastruktura musi być planowana z dużym wyprzedzeniem.

Polska również ma plan. Port Polska ma być odpowiedzią na część tych wyzwań.

Pozostaje więc dopilnować, aby tym razem harmonogram inwestycji nadążał za potrzebami rynku. Bo w lotnictwie łatwo wpaść w paradoks, w którym samoloty czekają na lotnisko, a lotnisko – na samoloty.

Europa inwestuje, zanim zabraknie jej przepustowości. Polska ma jeszcze czas, by zrobić to samo. Pytanie brzmi, czy wykorzysta go wystarczająco dobrze.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *