Fort-Rogowo – nadmorska historia lotnictwa

Rogowo to niewielka kolonia znajdująca się w województwie zachodniopomorskim pomiędzy Morzem Bałtyckim a jeziorem Resko Przymorskie. Miejscowość leży na zachód od Kołobrzegu, pomiędzy Mrzeżynem a Dźwirzynem. W sezonie letnim stanowi bazę letniskową z nadmorskim kąpieliskiem dla turystów wypoczywających na piaszczystej plaży i nad pobliskim jeziorem. Praktycznie zapomniana dziś kolonia posiada bogatą i ciekawą historię, którą zna nieliczne grono osób. Znaleźli się jednak pasjonaci historii i militariów, którzy powoli dają nowe życie temu miejscu. Tak właśnie powstała Fundacja Ochrony Zabytków Militarnych i Propagowania Sportów Lotniczych Fort-Rogowo.
Pierwsze wzmianki o Rogowie pochodzą z XV wieku, kiedy to port w Regoujściu przestał pełnić swoją funkcję. Wówczas ludność przeniosła się do dzisiejszego Mrzeżyna, ale także częściowo osiedliła się na terenach przy jeziorze Resko Przymorskie, czyli obecnym Rogowie. Przed II wojną światową rozpoczęto budowę garnizonu – stacjonowała tu niemiecka jednostka przeciwlotnicza, a przy jeziorze funkcjonowało lotnisko dla wodnosamolotów. W okresie II wojny światowej stacjonowały tam łodzie latające Dornier Do 18 wchodzące w skład drugiej eskadry z 506. grupy lotnictwa wybrzeża (niem. Küstenfliegergruppe) oraz dwie eskadry z 606. grupy lotnictwa wybrzeża. Co ciekawe, miejscowe kasyno oficerskie było kwaterą Hermanna Göringa. Istnieje również hipoteza, iż na dnie Reska znajduje się zaginiona Bursztynowa Komnata. W 1948 roku zmieniono niemiecką nazwę miejscowości Kamp, na polską nazwę Kępa. Od 1952 do 1998 r. znajdowała się tu jednostka wojskowa Wojska Polskiego (m.in. 75 Pułk Artylerii Przeciwlotniczej).
Najciekawsze i zapomniane zabytki pozostały tu po niemieckim garnizonie. Niemieccy architekci budując lotnisko w Rogowie mieli w planach stworzyć lotnisko na miarę XXI wieku. Mierzeja jest terenem specyficznym – od strony jeziora jest bagnista, od morza zaś wydmowa. Niemcy wylali tu setki ton betonu, zbudowali cały system kanałów odprowadzających wodę. Śluzy i stacje pomp służyły do regulacji poziomu wody – istniejące lotnisko trawiaste mogło być zalewane wodą, która doskonale je maskowała, sprawiając, iż zlewało się z taflą jeziora. Przy drodze prowadzącej przez mierzeję powstały jeden za drugim kolejne obiekty wojskowe. Postawiono domy mieszkalne dla rodzin oficerów, podoficerów i urzędników, które obecnie są zamieszkiwane przez miejscową ludność. Z trzech hangarów do dziś zachował się tylko jeden. Jest to jedyny istniejący na świecie hangar konstrukcji strunobetonowej. Budynek powstał w latach 30-tych, architekci do dziś zastanawiają się w jaki sposób w tamtych czasach stworzono taki budynek. Kiedy po 1998 roku przestało tu stacjonować Wojsko Polskie budynki niszczały i były rozkradane. Konstrukcja dźwigowa z hangaru została rozmontowana i sprzedana przez złomiarzy. Hangar swego czasu stał się garażem, boiskiem piłkarskim, a nawet dziuplą dzika.
W 2003 roku Pan Mirosław Huryn – pasjonujący się lotnictwem wojskowym mechanik lotniczy, swego czasu szkolący się w Dęblinie – przyjechał do Rogowa ze swoim kolegą obejrzeć dom, który ten chciał kupić. Będąc tu, zainteresował się dość specyficznym terenem Rogowa i obiektami, które pozostały po niemieckim garnizonie. W 2005 roku powstała Fundacja Fort-Rogowo, jak możemy przeczytać na profilu fundacji na facebooku: „Fundacja Fort-Rogowo urodziła się po ciężkiej ciąży w 2005 roku. Matka (nie przeżyła porodu) ojciec Mirosław Huryn do dzisiaj w szoku poporodowym. Rodzicami chrzestnymi zostali Małgorzata Gąsiorowska-Rubin i Tadeusz Borodziuk. Po ciężkim dzieciństwie w 2009 dochowała się własnego Muzeum Lotnictwa i OPL co było wyjątkową szkołą życia. Zarażona bakcylem Lotnictwa trwa przy swoim i zamierza wkrótce otworzyć do tego jeszcze lotnisko!”. Doprowadzenie chociaż hangaru do w miarę dobrego stanu kosztowało ludzi związanych z fundacją wiele wysiłku, pieniędzy, a także wyrzeczeń. Dzięki pomocy Gminy Trzebiatów, która w 2005 roku wykupiła budynki od wojska, fundacja może powoli się rozwijać. Pan Huryn 25 lat mieszkał poza granicami kraju, prowadzi sklep muzyczny, który właściwie stanowi główne źródło jego dochodów, w znacznej mierze przeznaczanych także na działanie fundacji. Początkowo przez 3 lata mieszkał w przyczepie, nim doprowadzono do użytku część hangaru. Mimo momentów zwątpienia sukcesywnie dążył do postawionego sobie celu.
Plany związane z rozwojem fundacji są ogromne: rekonstrukcja lotniska trawiastego, jedyne w Europie lotnisko na wodzie, ma powstać hostel młodzieżowy, który w przyszłości stanowić będzie źródło dochodu dla fundacji, centrum alternatywnych sportów lotniczych, warsztatów i pracowni rekonstrukcji poprzez eksplorację i poszukiwania, a także muzeum lotnictwa i techniki militarnej – obecnie już funkcjonuje Muzeum Lotnictwa i Obrony Przeciwlotniczej, w którym możemy zobaczyć m.in. samoloty typu Iskra czy Iryda. W przyszłości muzeum ma stać się filią Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, dzięki czemu fundacja otrzyma kolejny zastrzyk funduszy na renowację obiektów. Historyczni zapaleńcy w poszukiwaniu zabytków często przeszukują lasy, tereny po byłych lotniskach etc, a nawet zaglądają na złom. W taki właśnie sposób wiosną tego roku w Kluczewie, koło Stargardu Szczecińskiego odnaleziono czołg Panzer IV. Zaczęło się od zgłoszenia, iż na złomie znaleziono koło czołgu. Idąc po nitce do kłębka odnaleziono cały pojazd, który został przewieziony do rogowskiego hangaru, a następnie na renowację do Poznania. W obecnym muzeum możemy zobaczyć wiele przedmiotów, które m.in. Pan Mirosław otrzymał od mieszkańców pobliskich miejscowości. Niejednokrotnie są to zabytkowe lampy naftowe czy poniemiecka zastawa znaleziona na strychach starych domów.
O tym, że fundacja się rozwija może świadczyć fakt, iż w dniach 13-15 sierpnia 2011r. w Rogowie po raz drugi odbył się Zlot Samochodów Ciężarowych i Historycznych, który został połączony z obchodami Dni Wojska Polskiego. O skali tego wydarzenia mówią same liczby: jednego dnia muzeum, które na co dzień jest praktycznie zapomniane odwiedziło około 5 tysięcy osób! Jednak potrzeby fundacji i muzeum wciąż są ogromne. Nie chodzi tu tyle o fundusze, co właściwie o ręce do pracy. Jak mówi sam Pan Huryn, brakuje ludzi chętnych do pomocy w ramach wolontariatu. Przede wszystkim odczuwalny jest brak zainteresowania ze strony ludzi młodych, dla których przecież odnawia się cały kompleks. Prace związane z funkcjonowaniem muzeum nie wydają się być ciężkie – mycie samolotów chociaż raz w miesiącu, sprzątanie hangaru czy spawalni, bądź składanie samolotów pod okiem mechanika – wszystko to rysuje się niesamowicie pasjonująco, mimo to brakuje młodzieży, która złapałaby bakcyla lotnictwa historycznego.
Zachęcając do odwiedzania historycznego pomorza zachodniego, a w szczególności Wybrzeża Trzebiatowskiego polecam stronę fundacji: www.fort-rogowo.pl, a także zapraszam do współpracy z Muzeum Lotnictwa i Obrony Przeciwlotniczej w Rogowie (kontakt: fort.rogowo@op.pl), która może okazać się wspaniałą historyczną podróżą, a zarazem przygodą, zarówno dla młodszych jaki i starszych miłośników podniebnych wojaży.

Gabriela Jelonek

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *