Na świątecznych szlakach

Idą święta radosne, rodzinne, niekiedy też skłaniające do wspomnień. Polskie Boże Narodzenie przez całe wieki obrosło licznymi pięknymi tradycjami, często bardzo różnymi w wielu zakątkach kraju. Do dziś w ludowej tradycji czytelne są kulturowe odmienności, właściwie ziemiom, które znajdowały się pod różnymi zaborami. Ta różnorodność jest bogactwem i atrakcją – także dla turystyki.
 Jak zgodnie twierdzą przybysze z wielu krajów, polskim świętom Bożego Narodzenia towarzyszy wyjątkowa atmosfera, której być może nie doceniamy my. Opłatek, choinka, prezenty, kolędy – wydają się tak oczywistym, a przecież brak tej atmosfery doskwiera bardzo za granicami kraju. Świąteczna radość zawsze przeplata się z zadumą.
 „Bóg się rodzi, moc truchleje…” – te słowa polskiej kolędy autorstwa Franciszka Karpińskiego (1740-1825) stawiały na baczność przez lata całe pokolenia zniewolonej Polski i były traktowane jako hymn.
Jednak często dzisiejsze przeżycia, zagłuszane są poprzez tempo zakupów, niekiedy rywalizacją o najbogatszy stół i najdroższe prezenty. Dobrze jednak, że dostrzegamy w takich sytuacjach potrzebę przedświątecznego wyciszenia, uroki rodzinnej Wigilii, pamięć o bliskich wyrażająca się w świątecznych życzeniach. Kartek bożonarodzeniowych i bezpośrednich rozmów nie powinny przecież zastępować coraz popularniejsze e-maile.
Trudno więc się dziwić z każdym rokiem liczniejszym wizytom turystów zagranicznych w przedświątecznych i świątecznych dniach, łykających specyficzne klimaty towarzyszące tej porze roku.

Przedświąteczne pytania

Wśród wielu refleksji pojawiają się też pytania. Gwiazdor, Dziadek Mróz, Mikołaj czy Święty Mikołaj? Kto z nich właściwie przychodzi do polskich domów? Najmłodszych (i nie tylko) cieszą najbardziej przysmaki i prezenty. Od kogo więc mogą oni je otrzymać?
Dziadek Mróz wywodzi się z Rosji i jest – wbrew pozorom – znacznie starszy od byłego ZSRR. W Polsce przebywał on mniej więcej w trudnych latach 1945-1956 i niestety budził skojarzenia z ówczesnym ustrojem. Po październikowych przemianach 1956 r. w Polsce pojawił się najpierw „świecki” Mikołaj, zastąpiony z kolei przez świętego Mikołaja. Postacie te jednak różniły się między sobą. Dziadek Mróz miał na przykład żonę – Staruchę Zimę, o żonie Mikołaja milczą uczone księgi.
Inne są także siedziby obu postaci. Dziadek Mróz mieszka nadal w miejscowości Wielikij Ustiug w północnej części Rosji, choć ma też swoją drugą siedzibę w białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Siedzibą Świętego Mikołaja jest Rovaniemi w Finlandii. Jest on turystą, który gościł też w polskich miastach. Jak donosiły „życzliwe media”, latem lubi on opalać się na francuskiej Riwierze. Dawniej czcigodny staruszek posługiwał się też rózgami – postrachem niegrzecznych dzieci, ale dziś żaden immunitet nie uchroniłby go przed karą za stosowanie kar cielesnych!
W zachodniej części Poznańskiego pomieszkuje zaś Gwiazdor, który obficie obsypuje dzieci prezentami. Równie szczodry jest Gwiazdor kaszubski.

Zmieniają się obyczaje świąteczne
Dziś w wielu domach upowszechnia się zdobienie mieszkań stroikami lub gałązkami jemioły. To tradycja anglosaska. Zwyczaj ubierania choinki też nie powstał na naszych ziemiach. Przyszedł on do nas z Niemiec i to dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. Ciekawa jest symbolika choinkowych ozdób i łakoci. Jabłka miały zapewnić zdrowie i urodę; orzechy opakowane w złotych lub srebrnych papierkach – dobrobyt i siły; pierniki – dostatek; łańcuchy – rodzinne więzi. Bombki miały chronić dom od złych duchów; dzwonki oznaczały dobre nowiny. Nad domowym pokojem czuwały aniołki.
Choinki pojawiają się nie tylko w mieszkaniach. Potężne drzewka, sprowadzane z gór zdobią polskie miasta, a przed niektórymi domami oglądamy, te same od lat, żywe choinki.
Piękny jest zwyczaj budowy świątecznych szopek, najbardziej popularny w Krakowie, a szczególnie w dzielnicy Zwierzyniec. „Szopka nie może obejść się bez postaci”- pisze na swojej stronie internetowej Hanna Szałapak – wybitna artystka „Piwnicy Pod Baranami”, etnografka i jurorka konkursów szopek krakowskich. – „Na początku były one bardzo skromne, wycinane przeważnie z fabrycznie drukowanego kartonu lub nawet bibuły, później wprowadzono figurki uformowane ze staniolu, z malowanego drewna lub konstruowane z drutu „ubieranego" w kolorowe gałganki, figurki gipsowe i plastikowe, odlewane z formy”. Z wypowiedzi artystki wynika, że pierwsze szopki oświetlone elektrycznie pokazały się dopiero w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Potem przyszła kolej na szopki zmechanizowane, a pod koniec lat 80. XX w. pojawiły się sceny rodzajowe: Hołd Pruski, legioniści, Jan III Sobieski, a następnie Papież Jan Paweł II i Lech Wałęsa.
Stare tradycje mają szopki ruchome. Spotkamy je na przykład we Wrocławiu, w kościele NMP na Wyspie Piaskowej, w Olsztynie koło Częstochowy, na Ziemi Kłodzkiej, w zabytkowym mieście Bardo, opodal sanktuarium w Wambierzycach oraz na przedmieściu Kudowy. Szopki „kłodzkie” są często dziełami mistrzów czeskich. Warszawa od dawna słynie z ruchomej szopki w kościele Kapucynów, przy ulicy Miodowej.
Od kilku lat w niektórych miastach ustawiane są też szopki uliczne, w których figurom towarzyszą żywe zwierzęta. Spotkamy je między innymi na krakowskim Rynku Głównym i w pobliżu kościoła garnizonowego w Warszawie.
Zwyczaj kolędowania z szopką, kultywowany jeszcze po 1945 roku nawet w Warszawie, zachował się teraz przede wszystkim w górskich wsiach. Tam też popularne są jasełka. Ponoć sceny odtwarzano tak sugestywnie, że w pewnej miejscowości, po zakończeniu przedstawienia… pobito kiedyś odtwórcę roli Heroda.
Opłatek, sianko pod obrusem, wolne miejsce przy stole dla niezapowiedzianego gościa, tradycyjne, postne potrawy i oczywiście kolędy – to szczególne cechy polskiej wigilii, najbardziej bodaj uroczystego dnia roku. To czas sprzyjający wyjaśnianiu sporów, szczerych rodzinnych rozmów. O północy można nawet porozmawiać ze zwierzętami, które wyjątkowo tego dnia posługują się ludzkim głosem, często mówią (także gorzką) prawdę, skarżąc się na złe traktowanie.

W świątecznej podróży

Zimowe podróże świąteczne nie są zbyt popularne, z uwagi na tradycje i chęć zgromadzenia rodziny przy wspólnym stole. Warto jednak wybrać się w Polskę i daleki świat, choćby w okresie poprzedzającym święta lub tuż po nich. Specyficzny klimat gorączki przedświątecznej, a także spokój pogrążonych w poświątecznym letargu ruchliwych zazwyczaj miast, ma urok specyficzny. Do tradycji Bożego Narodzenia nawiązują imprezy folklorystyczne i ekspozycje w wielu polskich parkach etnograficznych. Trudno tu wymienić zimowe uroki gór. Warto też przekonać się do świątecznego pobytu nad morzem czy jeziorami. Dziś nie jest to już tylko oferta dla śmiałków.
Zaproszenia na świąteczne pobyty płyną nie tylko z miejsc tradycyjnie kojarzonych z zimowym wypoczynkiem: Zakopanego i Podtatrza, Karpacza i Szklarskiej Poręby, Wisły, Ustronia i Szczyrku, ale także z wielu malowniczych okolic Bieszczadów, Beskidu Niskiego, Beskidu Sądeckiego, Beskidu Małego, Beskidu Żywieckiego, Karkonoszy, Gór Izerskich, gór otaczających Kotlinę Kłodzką. Wymarzonym celem zimowego wypoczynku są mniej ludne tereny Pogórza Karpackiego, Góry Świętokrzyskie. Coraz częściej spotykamy w tym okresie turystów nad morzem (zimą jod działa tu silniej), nad jeziorami oraz w innych regionach kraju. Ileż uroków ma świąteczny pobyt w historycznych miastach, np. w Warszawie, Krakowie, Toruniu, Wrocławiu, Poznaniu, Sandomierzu, Kazimierzu Dolnym czy też bajkowych miasteczkach: Lanckoronie, Starym Sączu, Ciężkowicach, a nawet w uzdrowiskach. Czekają leśniczówki i kwatery agroturystyczne.  
Ciekawe imprezy nawiązujące do polskiego roku obrzędowego odbywają się również w skansenach, m.in.: w Osieku nad Notecią, Sierpcu, Radomiu, Ciechanowcu. Zwyczaje związanie ze świętami Bożego Narodzenia na Podkarpaciu przypomina ekspozycja odtwarzająca wieczerzę wigilijną z lat 30. ubiegłego stulecia oraz zbiór szopek w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. W kaszubskim parku etnograficznym we Wdzydzach Kiszewskich Boże Narodzenie trwa już od 20 grudnia. W chłopskiej chałupie, szlacheckim dworze i kościele stoją pięknie przystrojone choinki i ludowa szopka z pozytywką.
Wiele uroków mają świąteczne przejazdy zabytkowym tramwajem z szopką po miastach Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, organizowane wspólnie z Muzeum Śląskim.

***

Święta polskie są wesołe i dostojne, pogodne i refleksyjne.
„Wigilia Bożego Narodzenia ma u nas „cechę najbardziej rodzinną, domową serdeczną, odpowiadającą zwyczajom i charakterowi mieszkańców, a jeśli dziś reguła ta mniej jest powszechna niż przed laty bywało, przypisać to należy przeobrażeniu stosunków towarzyskich, wpływowi obcych manier…”. Te obawy Lucjana Siemieńskiego (1809-76) nie potwierdziły się i chyba nigdy nie potwierdzą.

Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *