Jest jednak jedno ale. Na wniosek radnych, a może z własnej inicjatywy, Pan Burmistrz wprowadził ważne zarządzenie. Przypomniał w nim, że placówkę tę utrzymuje samorząd miejski ze środków budżetowych (co jest zgodne z prawdą), a w związku z tym, można tam udzielać informacji tylko o… tym mieście.
Czy ów decydent był w zgodzie z prawem? Z pewnością nie przekroczył prawa, lecz działał nieroztropnie. Zapomniał bowiem, że klientami centrum „it”, bywają także mieszkańcy miasta (jego podatnicy), którzy przecież także wyjeżdżają, a wyjeżdżając mogą stawać się ambasadorami, nie tylko miasta, ale także otaczającego go regionu, wszak przebieg granic administracyjnych nie interesuje potencjalnych turystów.
O tym, że można porównać działania owego Pana z polityką „psa ogrodnika” utwierdza jeszcze jedno polecenie. „Materiały promocyjne naszego miasta muszą znaleźć się we wszystkich placówkach informacji turystycznej w kraju” – polecił, nie dostrzegając zapewne, że oba polecenia przeczą sobie nawzajem.
A przecież mamy w kraju coraz więcej dobrych przykładów, gdy lokalna integracja dla turystyki przekracza granice powiatów, gmin, a nawet województw. To choćby zasłużony Związek Gmin Jurajskich (Małopolskie i Śląskie), Porozumienie EGO SA, obejmujące Ełk, Gołdap, Olecko, Suwałki, Augustów, w województwach warmińsko-mazurskim i podlaskim, współpracę w ramach euroregionów i szereg innych inicjatyw. Warto dostrzec wielkie znaczenie takiej integracji.
Jan Paweł Piotrowski



