Jeśli chciałbyś przeżyć przygodę swojego życia niekoniecznie wydając majątek, jesteś osobą kreatywną, niedającą się zamknąć w ramkach podróżniczych, ograniczających się jedynie na spędzaniu czasu w hotelu, nie straszny Ci jest brak luksusu, nie masz rodziny na utrzymaniu, to właśnie ten artykuł jest dla Ciebie!!!
Nie będzie to jednak zwykły tekst, a relacja czterech młodych chłopaków z pasją podróżowania, którzy postanowili zerwać ze stereotypem nudnych wycieczek organizowanych przez biura podróży. Udało mi się spotkać z tymi nietuzinkowymi osobami, by dowiedzieć się o szczegółach i kulisach wyprawy z Polski do Francji przez Niemcy, Austrię i Włochy. Oto moja relacja z rozmowy z młodymi podróżnikami.
Patryk Bączyk, Paweł Czyż, Michał Duda i Jakub Jóźwiak są studentami Turystyki i Rekreacji na Uniwersytecie Łódzkim i z pewnością nie minęli się z powołaniem. To właśnie oni postanowili spontanicznie zmierzyć się z trudami podróży, której oni sami byli swoistymi przewodnikami. Ich pomysł miał rozpocząć się od spontanicznego i z początku dość niewinnego pomysłu na niezapomnianą wycieczkę. Szybko jednak plan ewoluował do realnego kształtu i tak oto 31 sierpnia 2011 roku znalazł swój finał przy ostatecznych przygotowaniach do wyprawy. Nie obyło się jednak bez modyfikacji zamierzeń. Początkowo młodzi podróżnicy mieli wrócić tanim lotem z któregoś z krajów do Polski, zmieniała się również koncepcja ostatecznej trasy, wynikająca z analizy środków transportu. Zdecydowali się ostatecznie na podróż busem, pociągami i autostopem również w drodze powrotnej. Choć całość może brzmieć jak scenariusz filmu, to jednak ta sytuacja miała miejsce w rzeczywistości, dając tym samym wspaniały obraz absurdów, ciekawostek i rad dla innych zainteresowanych podobnymi przygodami. Swoją podróż rozpoczęli z Łodzi od przejazdu busem do Berlina, następnie autostopem do Monachium, pociągiem do Rosenheim, następnie do Innsbrucku w Austrii i stamtąd również pociągami przez Wenecję, Bolonię, Florencję, Rzym aż do Pizy, gdzie z kolei stopem dotarli przez Monako do słynnego Cannes, ponownie pociągiem do Marsylii i znów stopem do stolicy Francji- Paryża. Całość podróży rozmówcy ocenili na ok. 350 euro. Mimo maksymalnych cięć kosztów transportu, to właśnie on pochłonął ponad połowę funduszy przeznaczonych na wyprawę. Warta uwagi jest oferta „Polskiego Busu”, gdzie za niewielkie pieniądze możemy poruszać się po niektórych miastach Polski, pojechać do Berlina czy do Pragi. Moi rozmówcy pojechali do Berlina z Łodzi za jedyne 20 zł od osoby. Aby utrzymać wydatki na podobnym poziomie, należy zapomnieć o stołowaniu się w restauracjach, a najlepszym miejscem na zakupy są markety, w których ceny za produkty są zbliżone do tych polskich. Najtaniej jest w Niemczech, drożej we Francji i we Włoszech. Ważnym elementem jest też język. W Niemczech i we Francji bardzo dobrze można porozumieć się po angielsku, nie ma z tym większego problemu, we Włoszech jest nieco gorzej, dlatego dodatkowym atutem będzie choćby elementarna znajomość języka włoskiego. W tym kraju również dużym problemem jest wszechobecne żebractwo, dlatego należy uważać, by nie zostać oszukanym. Z patologią również możemy się spotkać w Marsylii, gdzie jest bardzo duży odsetek przestępczości, problem z narkotykami. Miasto nie wygląda najschludniej, nawet tamtejsze MC’Donaldy pozostawiają wiele do życzenia. Nie dużo lepiej jest też w Cannes. Z relacji moich rozmówców wynika, że miasto jest zdecydowanie przereklamowane, a blichtr gwiazd i festiwalu to jedna ze stron medalu. Bezpiecznie możemy natomiast czuć się w Monako, aż za bezpiecznie, gdzie przez wszechobecne kamery, możemy mieć odczucie nieustannego obserwowania. Jeśli chodzi o miejsce na odpoczynek, zakwaterowanie, to warto zwrócić uwagę na Country Club Castelfusano w pobliżu Rzymu oraz Sleep Cheap Hostel w Berlinie. W tej drugiej lokalizacji plusem jest bliska odległość od lotniska Tegel oraz to, że będziemy mogli porozumieć się tam w języku polskim, gdyż właścicielem jest Polka. Jak wspomniałem wcześniej, nie brakowało również absurdów, z którymi zetknęli się młodzi podróżnicy. Do takich należy zaliczyć przede wszystkim informację turystyczną w Veronie czynną od 11.00 do 13.00, poważny problem z korzystaniem z internetu na terenie całych Włoszech i problemy z kontami bankowymi. Innym absurdem jest również zwiedzanie Pizy, gdzie oprócz słynnej krzywej wieży, nie ma zasadniczo nic godnego uwagi, a przebywanie na Placu Katedralnym może odbywać się do godz. 01.00(Plac zamykany jest w godzinach 01.00-07.00).W tym samym mieście pojawia się kolejny problem na stacji kolejowej. Miasto pomyślało o osobach niepełnosprawnych, montując windę. Uczynny gest, tylko przeszkodą jest to, że jest ona czynna do godz.22.00, zaś pociągi kursują również w późniejsze godziny. Może zatem nie tylko polscy urzędnicy mają problem z bezsensownymi przepisami. Przecierać oczy ze zdumienia możemy również w Genui, gdzie, oprócz uiszczenia opłaty za tankowanie. powinniśmy również mieć przygotowany napiwek dla nalewającego. W Niemczech natomiast do absurdów można zaliczyć wszechobecną modę „radziecką” w Berlinie. Czapki oraz motyw „Sierpa i Młota” to już chyba nieodzowny element. Poza tym należy wspomnieć o zwiedzaniu kopuły Reichstagu. Zwiedzanie jest darmowe, jednak wymaga wcześniejszego wypełnienia formularzu na stronie internetowej bądź bezpośrednio na miejscu. Taki formularz trzeba wypełnić minimum dzień wcześniej. To tylko kilka wybranych przykładów . W najbliższym czasie młodzi podróżnicy planują wyprawę po Europie Południowo-Wschodniej i Bałkanach, więc pewnie będziemy mogli liczyć na kolejną dawkę ciekawostek.
Nie będzie to jednak zwykły tekst, a relacja czterech młodych chłopaków z pasją podróżowania, którzy postanowili zerwać ze stereotypem nudnych wycieczek organizowanych przez biura podróży. Udało mi się spotkać z tymi nietuzinkowymi osobami, by dowiedzieć się o szczegółach i kulisach wyprawy z Polski do Francji przez Niemcy, Austrię i Włochy. Oto moja relacja z rozmowy z młodymi podróżnikami.
Patryk Bączyk, Paweł Czyż, Michał Duda i Jakub Jóźwiak są studentami Turystyki i Rekreacji na Uniwersytecie Łódzkim i z pewnością nie minęli się z powołaniem. To właśnie oni postanowili spontanicznie zmierzyć się z trudami podróży, której oni sami byli swoistymi przewodnikami. Ich pomysł miał rozpocząć się od spontanicznego i z początku dość niewinnego pomysłu na niezapomnianą wycieczkę. Szybko jednak plan ewoluował do realnego kształtu i tak oto 31 sierpnia 2011 roku znalazł swój finał przy ostatecznych przygotowaniach do wyprawy. Nie obyło się jednak bez modyfikacji zamierzeń. Początkowo młodzi podróżnicy mieli wrócić tanim lotem z któregoś z krajów do Polski, zmieniała się również koncepcja ostatecznej trasy, wynikająca z analizy środków transportu. Zdecydowali się ostatecznie na podróż busem, pociągami i autostopem również w drodze powrotnej. Choć całość może brzmieć jak scenariusz filmu, to jednak ta sytuacja miała miejsce w rzeczywistości, dając tym samym wspaniały obraz absurdów, ciekawostek i rad dla innych zainteresowanych podobnymi przygodami. Swoją podróż rozpoczęli z Łodzi od przejazdu busem do Berlina, następnie autostopem do Monachium, pociągiem do Rosenheim, następnie do Innsbrucku w Austrii i stamtąd również pociągami przez Wenecję, Bolonię, Florencję, Rzym aż do Pizy, gdzie z kolei stopem dotarli przez Monako do słynnego Cannes, ponownie pociągiem do Marsylii i znów stopem do stolicy Francji- Paryża. Całość podróży rozmówcy ocenili na ok. 350 euro. Mimo maksymalnych cięć kosztów transportu, to właśnie on pochłonął ponad połowę funduszy przeznaczonych na wyprawę. Warta uwagi jest oferta „Polskiego Busu”, gdzie za niewielkie pieniądze możemy poruszać się po niektórych miastach Polski, pojechać do Berlina czy do Pragi. Moi rozmówcy pojechali do Berlina z Łodzi za jedyne 20 zł od osoby. Aby utrzymać wydatki na podobnym poziomie, należy zapomnieć o stołowaniu się w restauracjach, a najlepszym miejscem na zakupy są markety, w których ceny za produkty są zbliżone do tych polskich. Najtaniej jest w Niemczech, drożej we Francji i we Włoszech. Ważnym elementem jest też język. W Niemczech i we Francji bardzo dobrze można porozumieć się po angielsku, nie ma z tym większego problemu, we Włoszech jest nieco gorzej, dlatego dodatkowym atutem będzie choćby elementarna znajomość języka włoskiego. W tym kraju również dużym problemem jest wszechobecne żebractwo, dlatego należy uważać, by nie zostać oszukanym. Z patologią również możemy się spotkać w Marsylii, gdzie jest bardzo duży odsetek przestępczości, problem z narkotykami. Miasto nie wygląda najschludniej, nawet tamtejsze MC’Donaldy pozostawiają wiele do życzenia. Nie dużo lepiej jest też w Cannes. Z relacji moich rozmówców wynika, że miasto jest zdecydowanie przereklamowane, a blichtr gwiazd i festiwalu to jedna ze stron medalu. Bezpiecznie możemy natomiast czuć się w Monako, aż za bezpiecznie, gdzie przez wszechobecne kamery, możemy mieć odczucie nieustannego obserwowania. Jeśli chodzi o miejsce na odpoczynek, zakwaterowanie, to warto zwrócić uwagę na Country Club Castelfusano w pobliżu Rzymu oraz Sleep Cheap Hostel w Berlinie. W tej drugiej lokalizacji plusem jest bliska odległość od lotniska Tegel oraz to, że będziemy mogli porozumieć się tam w języku polskim, gdyż właścicielem jest Polka. Jak wspomniałem wcześniej, nie brakowało również absurdów, z którymi zetknęli się młodzi podróżnicy. Do takich należy zaliczyć przede wszystkim informację turystyczną w Veronie czynną od 11.00 do 13.00, poważny problem z korzystaniem z internetu na terenie całych Włoszech i problemy z kontami bankowymi. Innym absurdem jest również zwiedzanie Pizy, gdzie oprócz słynnej krzywej wieży, nie ma zasadniczo nic godnego uwagi, a przebywanie na Placu Katedralnym może odbywać się do godz. 01.00(Plac zamykany jest w godzinach 01.00-07.00).W tym samym mieście pojawia się kolejny problem na stacji kolejowej. Miasto pomyślało o osobach niepełnosprawnych, montując windę. Uczynny gest, tylko przeszkodą jest to, że jest ona czynna do godz.22.00, zaś pociągi kursują również w późniejsze godziny. Może zatem nie tylko polscy urzędnicy mają problem z bezsensownymi przepisami. Przecierać oczy ze zdumienia możemy również w Genui, gdzie, oprócz uiszczenia opłaty za tankowanie. powinniśmy również mieć przygotowany napiwek dla nalewającego. W Niemczech natomiast do absurdów można zaliczyć wszechobecną modę „radziecką” w Berlinie. Czapki oraz motyw „Sierpa i Młota” to już chyba nieodzowny element. Poza tym należy wspomnieć o zwiedzaniu kopuły Reichstagu. Zwiedzanie jest darmowe, jednak wymaga wcześniejszego wypełnienia formularzu na stronie internetowej bądź bezpośrednio na miejscu. Taki formularz trzeba wypełnić minimum dzień wcześniej. To tylko kilka wybranych przykładów . W najbliższym czasie młodzi podróżnicy planują wyprawę po Europie Południowo-Wschodniej i Bałkanach, więc pewnie będziemy mogli liczyć na kolejną dawkę ciekawostek.
Drogi Czytelniku!
Jeśli chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej na temat przebiegu tej wyprawy lub masz szczegółowe pytania, zachęcamy do odwiedzenia bloga uczestników wyprawy ( tirtrip.blogspot.com) , a także napisania bezpośrednio na adres mailowy: tirtrip@gmail.com
Łukasz Janeczko



