W trakcie pamiętnego odczytu Noblowskiego w 1996 r. Wisława Szymborska powiedziała m.in.: „natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, będzie zawsze pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania”.
I choć czcigodna poetka pomieściła z pewnością niemałą przecież grupę osób na co dzień parającą się społecznie i zawodowo gościnnością, czyli przyjmowaniem turystów, to trudno pominąć refleksję, która nasuwa się w przykrym czasie, gdy wiemy, że nie powstaną już Jej nowe wiersze.
Wsłuchajmy się w słowa Poetki. Przyznajmy, że trudno o dobre efekty w pracy dla turystów i turystyki, gdy nie towarzyszy nam natchnienie, gdy nie dostrzegamy humanistycznych aspektów tego jakże nasyconego humanizmem biznesu.
A swoją drogą, czy jako ludzie turystyki nie jesteśmy sami temu winni, że o naszej pracy powszechnie wiadomo tak mało?
Jan Paweł Piotrowski



