Euro – szklanka do połowy pusta czy jednak do połowy pełna?

Euro coraz bliżej i zamiast ogólnego entuzjazmu i przyjemnego oczekiwana pojawia się coraz więcej wątpliwości i ogólny sceptycyzm. Niektórzy śmiałkowie już dzisiaj dokonują pierwszych prób podliczania strat. Na forach huczy od negatywnych opinii. I tylko nie wiadomo, czy to nasza polska przypadłoś, że zawsze widzimy szklankę do połowy pustą, czy może takie są fakty, że wszystko wygląda inaczej niż planowaliśmy. A jakie są nastroje na dzień przed euro we Wrocławiu?

Wrocław z Czechami, Grecją i Rosją już od początku wydawał się na przegranej pozycji. Dziś już wiadomo, że czarne scenariusze mogą się sprawdzić. Hotelarze boją się, że nie wynajmą miejsc hotelowych. Ciągle jest sporo wolnych w dni meczowe a pomiędzy nimi jest właściwie całkowicie pusto. Zostało zarezerwowanych ok. 30% miejsc. To nie wiele jak na tak dużą imprezę. Wrocławianie liczyli na wynajem mieszkań podczas euro. Okazało się, że nie cieszy się to zbyt dużym zainteresowaniem. Wrocławskie akademiki też świecą pustkami, za wyjątkiem tych, w których będą nocować służby pilnujące porządku podczas mistrzostw.
Carlsberg planował stworzenie kampingu na 3 tys. miejsc w okolicy Legnickiej i Rakietowej. Już dziś wiadomo, że nie ma chętnych i liczbę miejsc zmniejszono do 500.
Trudno tutaj szukać winnych. Przyczyn może być wiele. Być może sami hotelarze trochę się do tego przyczynili, ustalając zbyt wysokie ceny za noclegi, co spowodowało, że goście dokonują rezerwacji tylko w dni meczowe. Być może promocja miasta była zbyt mała i Wrocław nie zaoferował niczego poza rozrywkami stricte związanymi z Euro 2012.
Oczywiste jest, że przyczyniły się do tego mecze, jakie są rozgrywane we Wrocławiu.
Czechy są na tyle blisko, że nawet z najdalszego krańca tego kraju można dojechać w kilka godzin. Dodatkowo Czeska kolej uruchamia w dniach meczowych i bezpośrednio po nich  3 dodatkowe połączenia. W każdym z nich będzie zorganizowana strefa kibica, co ma dodatkowo uatrakcyjnić podróż, dlatego też Czesi nie mają potrzeby nocowania we Wrocławiu. W końcu może ciągłe afery związane z Euro, niedokończone autostrady, sprzeczki zraziły potencjalnych gości odwiedzających nasz kraj.
Bez względu na przyczyny, może jednak nie wszystko jest stracone. Wiadomo, że na mecze przyjeżdża zazwyczaj duża grupa młodych ludzi, którzy nie wszystko planują z wyprzedzeniem. Jest więc szansa, że decyzje o pozostaniu na dłużej we Wrocławiu będą podejmowane nawet już podczas trwania euro. Ale na spektakularny sukces nie ma co liczyć.
Niewielkie powodzenie hotelarzy niestety przekłada się na całą branżę turystyczno-gastronomiczną. To oznacza mniej gości w restauracjach, jadłodajniach, muzeach. Mniej sprzedanych gadżetów, pamiątek itp. Na forach przewijają się poglądy, że stadiony będą jedynym, co pozostanie po Euro, jako monumentalne pomniki, które na dodatek nie będą potrafiły zarobić na swoje utrzymanie.
A może powinniśmy przestać ciągle widzieć przysłowiową szklankę do połowy pustą i cieszyć się jednak z tego, że ciągle jest do połowy pełna. Wszak przez ten czas odwiedzi nas dużo więcej turystów niż zazwyczaj o tej porze roku, co jednak niezaprzeczalnie podniesie zyski hotelarzom, sklepikarzom i restauratorom itp. A co na tym zyska miasto?…Zobaczymy za miesiąc.

Sabina Lasota-Lis

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *