Do eksplozji autobusu z turystami doszło około godziny 18 czasu miejscowego (godz. 17 czasu polskiego) na lotnisku w bułgarskim mieście Burgas nad Morzem Czarnym. Według radia eksplodował pojazd z turystami z Izraela. Są ofiary.
Ministerstwo spraw wewnętrznych Bułgarii informuje, że w wybuchu trójka Izraelczyków zginęła, zaś ponad 20 zostało rannych. Z kolei publiczne radio podało, że zginęło pięć osób, a 25 trafiło do szpitala, niektórzy z ciężkimi obrażeniami. Inni ranni są transportowani do Warny. Izraelska gazeta "Haaretz" podaje, że zginęło siedem osób.
Według lokalnych władz był to zamach.
Zdaniem przedstawicieli MSW eksplodował tam autobus z turystami z Izraela, którzy jechali na lotnisko.
Zamachu dokonał najpewniej zamachowiec-samobójca – powiedział przez telefon izraelskiemu radiu wojskowemu naoczny świadek.
Dodał, że ładunek wybuchowy został zdetonowany przy wejściu do autobusu na parkingu lotniska w chwili, kiedy do niego wchodzili turyści. Dwa inne pojazdy stanęły w płomieniach po eksplozji.
Lotnisko zostało ewakuowane. Wszystkie loty są przekierowywane na lotnisko w Warnie.
– Przylecieliśmy tu samolotem czarterowym z Pyrzowic, po godzinie 16. Czekaliśmy w sali odlotów i nagle usłyszeliśmy wybuch, jeden potężny wybuch i kłęby dymów. Myśleliśmy, że to bomba, nie wiedzieliśmy, co się stało. Potem usłyszeliśmy, że przed głównym wejściem eksplodował autobus. Nas ewakuowano na płytę lotniska, a potem do innego terminala. Słychać było krzyki, wozy straży pożarnej. Teraz jest w miarę spokojnie – relacjonował na antenie TVN 24 Wojciech Nowakowski, który jest na lotnisku w Burgas.
– Myślę, że spośród Polaków nikt nie ucierpiał – dodał.
BBC informuje, że w styczniu pojawiły się doniesienia, że Izrael poprosił Bułgarię o zaostrzenie wymogów bezpieczeństwa dla izraelskich turystów podróżujących autobusami.
PAP



