
Pogarszająca się sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie skłania kolejne linie lotnicze do przedłużania zawieszenia połączeń do krajów regionu. Przewoźnicy podkreślają, że decyzje mają związek z trwającym konfliktem między Stanami Zjednoczonymi i Iranem oraz niestabilną sytuacją w przestrzeni powietrznej.
Po serii amerykańskich ataków na cele wojskowe w Iranie i utrzymujących się napięciach w rejonie Zatoki Perskiej wiele międzynarodowych linii lotniczych zdecydowało się wydłużyć zawieszenie lotów do takich miast jak Dubaj, Rijad, Bejrut czy Tel Awiw. Przewoźnicy na bieżąco analizują sytuację i zastrzegają, że rozkłady lotów mogą ulegać dalszym zmianom.
Do grona linii, które przesunęły termin wznowienia połączeń, należą m.in. Air France, Singapore Airlines, KLM, British Airways, Lufthansa, ITA Airways, Finnair, Cathay Pacific oraz Air Canada. Część z nich planuje powrót do regularnych rejsów dopiero jesienią, a niektóre zawiesiły wybrane trasy aż do końca października. Wyjątkiem jest Turkish Airlines, które stopniowo przywracają połączenia do części państw regionu, choć nadal nie wykonują lotów do Iranu.
Większość przewoźników umożliwia pasażerom bezpłatną zmianę terminu podróży lub uzyskanie zwrotu kosztów niewykorzystanych biletów. Linie apelują również o śledzenie aktualnych komunikatów, ponieważ decyzje dotyczące siatki połączeń są uzależnione od bieżącej oceny sytuacji bezpieczeństwa.
Eksperci zwracają uwagę, że konflikt ponownie zakłóca odbudowę ruchu lotniczego na Bliskim Wschodzie. Region jest ważnym węzłem przesiadkowym dla podróży między Europą, Azją i Afryką, dlatego ograniczenia w ruchu lotniczym mogą wpływać również na połączenia realizowane przez porty przesiadkowe w Zatoce Perskiej oraz wydłużać czas podróży na wielu trasach międzynarodowych.




