Analiza krajów Europy wskazuje na istnienie znacznych różnic pomiędzy standardowymi terminami płatności. W Niemczech i w Polsce terminy płatności wynoszą obecnie mniej niż 60 dni obowiązujące na mocy europejskiej dyrektywy. Natomiast w Hiszpanii, Włoszech i Portugalii terminy płatności znacznie przekraczają europejską normę – wynoszą 80-100 dni – i znacząco wzrosły od 2009 roku – informuje w najnowszym raporcie Euler Hermes. Według prognoz, w Polsce w 2012 roku termin płatności powinien ulec skróceniu o 2 proc., natomiast w Hiszpanii prawdopodobnie wzrośnie on o 2,5 proc.
W marcu 2013 roku ma wejść w życie europejska dyrektywa wprowadzająca maksymalny 60-dniowy termin płatności w rozliczeniach pomiędzy firmami. Ma ona na celu wyeliminowanie opóźnień płatniczych, które negatywnie działają na nastroje w biznesie i osłabiają płynność finansową firm, w szczególności podczas kryzysów i w sytuacji utrudnionego dostępu do finansowania bankowego.
– Kryzys finansowy z lat 2008-2009 i jego liczne efekty wtórne doprowadziły do pogorszenia jakości płatności dokonywanych pomiędzy firmami w Europie, wydłużenia terminów płatności, opóźnień i zaległości – wyjaśnia Ludovic Subran, główny ekonomista Euler Hermes. – Ulepszone ramy prawne, które wejdą w życie w roku 2013, mają na celu skrócenie i ujednolicenie terminów płatności w obrębie UE. Na podstawie różnic pomiędzy krajami w zakresie stosowanych terminów płatności – od 24 dni w Niemczech do ponad 100 we Włoszech – możemy sądzić, że ich harmonizacja będzie trudna do osiągnięcia w krótkiej perspektywie czasowej. Różnice te są dodatkowo pogłębiane sytuacją gospodarczą krajów Europy Południowej. Firmy z tego regionu będą musiały włożyć dwa razy więcej wysiłku w uzyskanie zgodności z nowym standardem + dodaje.
Przeprowadzona przez Euler Hermes analiza zachowań płatniczych w poszczególnych krajach i poszczególnych sektorach wykazuje znaczące różnice pomiędzy krajami i pomiędzy sektorami gospodarki.
Najlepszy wynik w tym zakresie uzyskały Niemcy, gdzie w roku 2010 średni termin płatności od klientów wynosił 24 dni, co oznacza, że od roku 2000 uległ skróceniu o 21 proc.
Francja i Belgia w ciągu ostatniego dziesięciolecia dostosowały terminy płatności do wymaganego limitu 60 dni. We Francji od 2000 roku termin płatności skrócił się o 10 proc. i w 2010 roku wynosił 61 dni. Główną przyczyną tego zjawiska było wejście w życie w roku 2009 ustawy o modernizacji gospodarki; wyprzedziła ona europejską dyrektywę, wprowadzając 60-dniowy termin płatności.
– Zbyt gwałtowne skrócenie umownych okresów płatności, szczególnie na południu Europy, mogłoby zwiększyć ilość zaległości płatniczych w krótkiej perspektywie czasowej i dodatkowo osłabić strukturę przemysłową tych krajów – podkreśla Ludovic Subran.
Nadal niezmiennie m.in. 1/4 wartości polskiego eksportu trafia do Niemiec. Co oczywiste, z powodu popytu (rynek większy a ponadto lepszej kondycji niż inne w UE) i bliskości. – W świetle naszych badań można powiedzieć, iż eksporterzy świadomie wybierają Niemcy także z powodu wyższej moralności płatniczej niż w innych krajach. Mówiąc wprost – tam szybciej otrzymują swoje pieniądze – mówi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes.
– Wcześniejsze niż gdzie indziej otrzymywanie należności przekłada się wprost na wyniki eksporterów – firmy mogące szybciej obracać własnymi środkami z tytułu sprzedaży są mniej uzależnione od kredytu obrotowego. W efekcie ponoszą nie tylko niższe koszty (oprocentowanie pożyczek), ale łatwiej też im reinwestować zarobione środki – rozwijać skalę działalności – dodaje.
Warto jednak pamiętać, iż odbiorcy z Niemiec wypadają lepiej po kątem terminowości spłacania należności na tle kontrahentów z innych krajów, jednak i tam należności są opóźniane.
– Najwięcej zleceń windykacyjnych otrzymujemy od polskich eksporterów na rynek niemiecki – zaznacza Wiktor Stankiewicz, dyrektor Windykacji Międzynarodowej w Euler Hermes. – Jest to oczywiście związane z dużą skalą wymiany handlowej Polski z Niemcami, ale nie tylko. Uczulamy polskie firmy, iż na rynku niemieckim prawo sprzyja egzekucji, często jest ona skuteczna już na etapie polubownym – a w związku z tym trzeba działać bardzo szybko. Po prostu – firma niepłacąca nam zalega zapewne także innym dostawcom, a oni odzyskując sprawnie swoje zobowiązania mogą nic nie pozostawić kolejnym wierzycielom, co więcej – w ciągu kilku tygodni zamknięta może być lista wierzycieli i przeprowadzone postępowanie upadłościowe – dodaje.
Według raportu Euler Hermes, różnice między krajami będą się pogłębiać. Według prognoz, w roku 2012 terminy płatności mają co do zasady odzwierciedlać sytuację gospodarczą. W krajach, dla których prognozy wzrostu są najlepsze, takich jak Niemcy i Polska, terminy płatności powinny ulec skróceniu. Kraje, które najsilniej odczuły skutki kryzysu, w szczególności te, dla których prognozy są negatywne – jak Włochy, Portugalia i Hiszpania – stoją w obliczu poważnego ryzyka wydłużenia terminów płatności.
– Wydłużenie terminów płatności zwiększy presję na płynność firm i zmusi je do poszukiwania innych źródeł finansowania – wyjaśnia Virginie Reboul, ekonomista Euler Hermes. – W Polsce w 2012 roku termin płatności powinien ulec skróceniu o 2 proc., natomiast w Hiszpanii prawdopodobnie wzrośnie on o 2,5 proc. i średnio przekroczy o pięć dni 75-dniowy termin docelowy określony w ustawie z lipca 2010 roku.
Prognozy wzrostu na rok 2013 mają być lepsze niż na rok 2012, można więc oczekiwać również poprawy w zakresie terminów płatności w rozliczeniach między firmami. Będzie ona jednak ograniczona w krajach południa Europy, które będą musiały włożyć więcej wysiłku w osiągnięcie celów wymaganych na mocy europejskiej dyrektywy.
W większości krajów najdłuższe terminy płatności występują w branżach: budownictwo i usługi informatyczne, wynoszą one odpowiednio 91 i 76 dni. Przykład stanowi Hiszpania: termin płatności dla dostawców osiągnął tu rekordową długość 157 dni.
portalspozywczy.pl



