Rozpoczęta fala upadłości biur podróży od Sky Cluby spowodowała psychologiczny spadek zaufania do biur podróży. Mimo tych medialnych doniesień o konieczności przyspieszonego sprowadzania turystów, w rzeczywistości polskie społeczeństwo ma ciągle zaufanie do biur podróży, bo z ok. 3300 zarejestrowanych organizatorów turystyki korzysta rocznie ok. 2 mln osób.
Fakt, że branża jest w kryzysie został przewidziany już przez samorząd gospodarczy przy nowelizacji ustawy o usługach turystycznych. Nie pomagały oficjalne spotkania z resortem, posłami i senatorami, nie pomagały pisma, protesty łącznie ze skierowaniem takiego do Premiera, gdzie dwa lata temu przewidywano, że pospiesznie aktualizowana ustawa ma wiele błędów, nie przewiduje najistotniejszych zmian tj. funduszu gwarancyjnego oraz konieczności właściwych kwalifikacji do prowadzenie działalności organizatora turystyki. Nie pomogły protesty, ustawę przyjęto.
Dlatego polska branża turystyczna z oburzeniem przyjęła wypowiedź Premiera Donalda Tuska, że o wiele bardziej przejmuje się losem turystów niż biur turystycznych.
To Rząd premiera Tuska wyprodukował prawnego bubla, za którego teraz muszą płacić turyści i przedsiębiorcy organizujący wyjazdy. Proroczymi okazały się przewidywania w 2010 roku, że w ciągu 2,3 lat nastąpi fala upadłości ze względu na nierozwiązanie wielu problemów związanych z organizacją turystyki wyjazdowej, podkreślmy wskazywanych przez samorząd gospodarczy.
Niezrozumiały jest fakt, ze Premier kraju, który winien czuwać nad bezpieczeństwem wszystkich obywateli, wobec faktu upadłości kilku biur podróży, dokładnie z powodów przewidywanych wcześniej przez samorząd gospodarczy ,prowadzi już populistyczną kampanię wyborczą.
Za błędy Rządu Premiera Tuska przychodzi płacić tysiącom polskich turystów i kilku tysiącom przedsiębiorstw prowadzących od lat działalność organizatora turystyki. To dzięki tym zapowiadanym lukom prawnym, pojawiły się na rynku sezonowi organizatorzy turystyczni, którzy już doświadczeni w tego typu procederach w innych krajach europejskich doskonale zorganizowali się w Polsce. To dzięki tym lukom prawnym każdy, kto chce może prowadzić działalność organizatora turystyki: fryzjer, kosmetyczka, córka bogatego taty czy kominiarz. To dzięki tym lukom poszkodowany turysta może zapomnieć, że zostaną mu zwrócone w 100% poniesione koszty za wyjazd, który został
przerwany albo nie doszedł do skutku. Psychoza ostatnich dni przyśpieszyła prace nad zapomnianą propozycją sprzed kilku lat, by powołać drugi filar gwarancyjny. Wszyscy gracze związani z organizowaniem turystyki zgadzają się, że zaktualizowana ustawa o usługach turystycznych wymaga aktualizacji o codzienne realia. Czy rozwiązaniem będzie powołanie obowiązkowego Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego? I tu opinie nie są juz podzielone, bo wszyscy jednym głosem twierdzą, że to tylko pośredni środek zaradczy, który nie rozwiąże najważniejszych problemów.
Zainteresowanych otrzymaniem projekty ustawy o obowiązkowym Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym zapraszamy do



