Spadająca obecnie liczba zamówień, zdecydowanie mniejsza liczba nowych inwestycji (zarówno infrastrukturalnych jak i przedsiębiorstw) jak i hamujący popyt wewnętrzny przełożą się na podtrzymanie trendu 20-sto procentowego wzrostu liczby upadłości, a być może nawet na jego wzmocnienie w czwartym kwartale (za sprawą budownictwa, ale też przemysłu spożywczego). Widać to chociażby po spowalniającym obiegu pieniądza w gospodarce: banki selektywnie podchodzą do tego, kto może liczyć na ich wsparcie. Już nie badają indywidualnych wyników firm, ale to analiza portfelowa decyduje o tym, że firmom związanym z budownictwem (a w najbliższej przyszłości firmom związanym także z handlem detalicznym jak i hurtowym) trudniej jest uzyskać finansowanie. Spodziewamy się więc, że na koniec roku upadłości będzie nie mniej niż 850 – i są to ostrożne szacunki.
portalspozywczy.pl



