Zawikłany labirynt w wyszukaniu agenta na stronie www.tui.pl

Podczas ostatniego spotkania z agencjami Prezes TUI Poland  Marek Andryszak niezmiennie  nie miał sobie nic do zarzucenia względem swego podejścia do współpracy z agentami. Swoimi strojem,  sposobem  wypowiedzi, drwił z protestujących agentów,  pokazując im, gdzie jest ich miejsce w szeregu,  a tym, którym się nie podobają nowe warunki umowy, wskazywał na jedyne rozwiązanie: rezygnacji ze współpracy.

Agenci są też rozżaleni sposobem promowania ich na stronie www.tui.pl. Istotnie, wyszukanie biur agencyjnych na stronie jest bardzo trudne czy wręcz niemożliwe. Większość wiodących touroperatorów zamieszcza na pierwszej – najbardziej widocznej stronie link do agentów. W tym przypadku szukanie przypomina zawiły labirynt, z wieloma pułapkami w drodze do celu.


Jest za to do natychmiastowego wglądu lista biur własnych z podziałem wojewódzkim. Poniżej widnieje zapytanie: „Nie znalazłeś biura w swojej okolicy?” wraz z sugestywną odpowiedzią/podpowiedzią, by dzwonić pod numery telefonów, pod którymi konsultant ma pomóc w znalezieniu najbliższego punktu sprzedaży ofert TUI Poland. Dopiero na szarym końcu, w dolnej części strony, jako ostatni odnośnik, widnieje link do biur agencyjnych. Klikamy. Wchodzimy, a właściwie pobieramy wielostronicową listę zapisaną mikroskopijną czcionką. Dla tych, którzy nie potrafią obsługiwać takich zapisów, wymaga ona wielkiej lupy, by ją przeczytać. W rzeczywistości, przyszły klient nie dotrze do biura agencyjnego, bo tak podana informacja z samej natury zniechęca do korzystania z planktonowych agencji, wobec super prezentowanych własnych salonów.


Wystarczy tylko sobie wyobrazić, jak mąż szuka na stronie
TUI najbliższej miejscowości, w której może wykupić ofertę. Przewija strony, żona naciska, stres, bo tak drobny druk w pliku zamkniętym nie pozwala na łatwe odnalezienie  najbliższego agenta, a przecież czym prędzej chcą zadzwonić, ustalić warunki, wykupić wakacje. W powietrzu unosi się nerwowa atmosfera żony wobec męża-niezdary, ten poirytowany szuka wśród różnych grup właściwej miejscowości, przewija, przewija, przewija kolejne strony: partnerzy strategiczni VIP, partnerzy kluczowi, partnerzy handlowi PLUS, partnerzy handlowi… którego wybrać?! W ostateczności na stronie bije po oczach telefon do konsultanta, dzwoni po informacje do centrali, tu otrzymuje poradę, że najlepiej wykupić wyjazd bezpośrednio w biurze własnym „tuja”, bo będzie taniej, bo dostanie rabacik, kanapeczkę w samolocie, itd.


Partnerzy są zbulwersowani sposobem, w jaki TUI Poland informuje o nich na stronie internetowej. A przecież uiszczają opłatę w kwocie 500 zł rocznie, która pokrywać ma także promocję agentów za pośrednictwem strony www tuja. Patrząc na zamieszczoną listę agentów, można jednoznacznie stwierdzić, że taka forma to świadome zniechęcanie klienta do współpracy z agentem. To socjotechnika komunikacji, to wręcz z góry przemyślane metody pozbywania się takich kontrahentów handlowych, jakimi są agencje.

Kto ma wątpliwości, proszę się przekonać, pobierając listę agentów TUI-a:
Kliknij, aby pobrać plik z listą biur podróży

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *