Czy to już boom w turystyce polskiej?

Ruch turystyczny jest policzalny. Dane dotyczące spadków, wzrostu i sytuacji constans danych destynacji w podróżach turystycznych można wyczytać z raportu Europejskiej Komisji Turystycznej „European Tourism in 2013 – Trends & Prospects”. Poza analizą tego, co w turystyce państw należących do UE zdarzyło się w pierwszych miesiącach tego roku, można z raportu przeczytać, jak sytuacja wyglądała w tym samym okresie ubiegłego roku i jakie są prognozy na przyszłość. I przyglądając się liczbom wyrażonym w procentach, można być dobrej myśli co do atrakcyjności kierunku podróży, jakim jest Polska.

Czytamy w raporcie, iż Polskę od stycznia do końca kwietnia tego roku odwiedziło o 6,9 % turystów więcej niż w roku 2012. To bardzo dobry wskaźnik, sytuujący nas w grupie innych państw atrakcyjnych turystycznie: Czarnogóry, Łotwy, Węgier  i Chorwacji.

Najbardziej widoczny wzrost odnotowali Islandczycy – o 30 % więcej turystów i Słowacy – o 20 %. Cypryjczyków natomiast niepokoi bardzo wyraźny spadek liczby przyjazdów, bo aż o 12,2 % mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Tracą też Włochy, zwykle należące do liderów; tutaj spadek wyliczono na 2,3 %.

Poziom stagnacji turystycznej dotknął Wielką Brytanię, Austrię i Słowenię.
Snując prognozy na cały 2013 r., analitycy przewidują ogólny wzrost liczby turystów o 7,2 % w atrakcyjnej widać Europie Środkowo – Wschodniej, a tylko o 0,4 % w całym bloku państw Wspólnoty. Słabnie natomiast zainteresowanie dla państw zachodnich Starego Kontynentu.

Naturalnie, można spodziewać się, że kolejny pomiar czterech miesięcy (maj – sierpień) bieżącego roku i ubiegłego roku w Polsce nie dadzą tak optymistycznych danych (bo na ubiegłoroczny ruch w polskiej turystyce znaczący wpływ miało Euro 2012 r.), to jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa należy przyjąć, że kierunek Polska stał się interesującą propozycją dla zagranicznych turystów. Z wciąż zwyżkującym zapotrzebowaniem na Polskę!

E.M.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *