Zyski z Polski „kongresowej”

„Przemysł spotkań w Polsce – Poland Meetings & Events Industry Raport 2013”, opracowanie przygotowane przez Poland Convention Burea, dowodzi, jaka siła biznesowo – turystyczna drzemie we wciąż zwiększającej się liczbie kongresów organizowanych w Polsce. I to już nie tylko w Warszawie pełnej korporacyjnych i branżowych imprez, ale w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach, Kielcach, Bydgoszczy czy w Sopocie.

Najsilniej reprezentowaną kategorią w raporcie za rok ubiegły były kongresy i konferencje – 758. Druga co do wielkości liczba – 533 – obrazowała ilość wydarzeń korporacyjnych. Wreszcie targi i wystawy – tych było 178.

Organizowanie tak wielkich imprez, poza całą logistyką, przynosi świetne zyski. Czerpie je oczywiście organizator, ale także miasto. Łatwo wyliczyć, że przeciętnie uczestnik konferencji spędza w danym miejscu 3 dni, wydając średnio 800 zł, a tym samym zostawiając miastu sporo pieniędzy. Jest też duże prawdopodobieństwo, że przybywający do jakiejś aglomeracji „krawaciarz”, jak mówi się o uczestnikach kongresów i konferencji, wróci tu ponownie już w innym charakterze – jako turysta indywidualny, bez garnituru i krawata. Bo merytoryczna strona konferencji czy sympozjów to jedno, drugie zaś to tworzenie i wzmacnianie zainteresowania Polską, konkretnym miastem jako atrakcyjnym celem podróży. Układ miasto – konferencja działa z reguły idealnie: miasto oferuje organizatorom dostępność komunikacyjną, hotele, pensjonaty, usługi konsumpcyjne, organizator konferencji natomiast przyczynia się do rozwoju turystyki biznesowej, tak bardzo miastu potrzebnej dla podniesienia własnego prestiżu.

Na mapie „kongresowej” Polski bardzo silną pozycję, głównie za sprawą międzynarodowych targów,  ma Poznań. Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich corocznie organizuje się ok. 2 tys. kongresów, konferencji, eventów, w których uczestniczy blisko pół miliona osób z wszystkich kontynentów. Tutaj też znajduje się największa w Polsce sala widowiskowo – koncertowa, Sala Ziemi, stanowiąca część dużego centrum konferencyjno – kongresowego. Jest ona przedmiotem dumy zarówno właściciela MTP, jak i włodarzy miasta.

Warszawa ma swoją renomowaną salę kongresową w Pałacu Kultury i Nauki i nie potrzeba jej już specjalnie promować, tym bardziej, że stolica zawsze się obroni nawet przed inwazją innych „kongresowych” miast. Wypromowała się Krynica, która od lat organizuje Forum Ekonomiczne, a tym samym zwiększa swój potencjał turystyczny. Konkurencją dla „kongresowej” Krynicy może być Sopot, równie atrakcyjny z powodów spotkań branży finansowej. Na dobrą drogę wszedł także Lublin, który na różnych forach konferencyjnych debatuje głównie o handlu ze Wschodem.

Rozwojowy trend takiej infrastruktury konferencyjno – biznesowej jest niewątpliwie słuszny. Sprzyja nam położenie w centrum Europy, coraz bardziej świadoma strategia organizatora wielkich konferencji oraz dobre partnerstwo firm czuwających nad przebiegiem targów czy kongresów z władzami miast. Jakie są natomiast wymierne z tego korzyści dla gospodarki – warto zauważyć na przykładzie naszego zachodniego sąsiada. Bo Niemcy na tym polu (2/3 wszystkich wiodących międzynarodowych konferencji tu się właśnie odbywa)są absolutnym wzorem do naśladowania.

E.M.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *