Był czas, gdy podczęstochowski Olsztyn zyskał sławę równą Olsztynowi warmińsko – mazurskiemu. Było to w latach 90. ubiegłego wieku. Ruiny zamku skalno – wyżynnego, pamiętającego pocz. XIV wieku, stały się plenerem Międzynarodowych Pokazów Sztucznych Ogni i Laserów. Na kanwie tamtego promocyjnego sukcesu gmina Olsztyn stała się interesującym miejscem dla turystów, rzecz jasna, ale także dla potencjalnych inwestorów.
I właśnie ostatnio do Olsztyna zaglądają Włosi, którzy zainteresowali się tym malowniczym miejscem na mediolańskich targach. O walorach krajobrazowych nie trzeba ich przekonywać: zamkowe ruiny, wokół jurajska kraina skalistych wzgórz, jaskinie, wąwozy. Już teraz teren gminy to mekka dla uprawiających wspinaczkę skałkową, dla grotołazów, można tu jeździć konno, na rowerach górskich, uprawiać narciarstwo biegowe.
Ale przyjazd Włochów związany jest zgoła z innym pomysłem, niż tylko eksploatowanie tego, co już zastane. Otóż, według naukowców, pół kilometra pod skałkową ziemią znajdują się naturalne zbiorniki wody, której temperatura jest całkiem wystarczająca, by wykorzystać ją do wypełnienia basenu kąpielowego. Przygotowany przez Państwowy Instytut Geologiczny projekt techniczny odwiertu czerpania wody z gorących źródeł opisuje temperaturę wód wartością 20-40°C. Włoscy biznesmeni są żywo zainteresowani pobudowaniem hotelu z wodami geotermalnymi.
Wójt Olsztyna, Tomasz Kucharski, ostrożnie jeszcze mówi o ewentualnej umowie inwestycyjnej z Włochami. Bo żeby zainwestować w olsztyńskie termy, trzeba bardzo grubego portfela – projekt opiewa na ok. 100 mln zł.
Układ z biznesowym partnerem byłby taki: gmina daje wodę a włoska firma buduje ośrodek turystyczny z termami, przyciągając tym samym kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie. I tak, obok naturalnych, unikalnych atutów, Olsztyn miałby kolejną turystyczną atrakcję w postaci term jurajskich.
E.M.



