Apetyt na lotniska w Polsce

Odkąd samorządy mają już pewność, że fundusze unijne dla Polski na lata 2014-2020 będą większe niż w mijającej siedmiolatce, coraz odważniej snują plany co do budowy nowych lotnisk. W związku z tym pojawiają się pytania, czy jest to w istocie dobra decyzja, zważywszy nienajlepsze ekonomiczne wyniki co niektórych portów lotniczych i czy możemy pozwolić sobie na te projekty w nowej wieloletniej perspektywie finansowej?

Mocno zaawansowane prace tyczą przekształcenia lotniska wojskowego Gdynia – Kosakowo w cywilny port lotniczy. Lotnisko to jest usytuowane 25 km od Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy. Według Urzędu Miasta Gdynia – inicjatora, ten drugi w woj. pomorskim port lotniczy miałby obsługiwać ruch lotnictwa ogólnego, czartery i samoloty tanich przewoźników. To przekształcenie lotniska wojskowego w lotnisko służące ruchowi cywilnemu wraz z okoliczną infrastrukturą ma kosztować ok. 100 mln zł.
Oprócz lotniska w Gdyni, ma powstać z dotacji unijnej lotnisko w Szymanach. Jest to ambicjonalny pomysł samorządu Warmii i Mazur.

Z kolei władze samorządu koszalińskiego liczą na otwarcie w 2015 r.  nowego lotniska w Zegrzu Pomorskim.

Wszystko też wskazuje na to, że za kilka miesięcy zostanie uruchomione lotnisko w Radomiu.
Tymczasem – na podstawie danych z ostatnich miesięcy – polskie lotniska tracą pasażerów, a wraz z nimi pieniądze. Tak dzieje się m.in. na lotnisku im. Władysław Reymonta w Łodzi oraz na poznańskiej Ławicy. Żeby zdiagnozować, dlaczego tak się dzieje, trzeba pewnie szerszego kontekstu, niż tylko powoływania się na słabą koniunkturę gospodarczą. Ale, jakiejkolwiek nie ustaliłoby się przyczyny, dziwne wydaje się w tych okolicznościach planowanie budowy nowych lotnisk.

E.M.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *