
O stosunkach dyplomatycznych polsko–perskich wiemy, że istnieją już co najmniej od XV wieku jednak do wyraźnego ożywienia tych relacji doszło dopiero w 1942 r., w związku ze stacjonowaniem w Iranie II Korpusu Armii Polskiej oraz licznych emigrantów.
Fakt pojawienia się, oraz stosunkowo krótkotrwałego pobytu Polaków na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza na terytorium Persji, jest wynikiem wojennej polityki przede wszystkim Polski, Rosji oraz Niemiec.
Po napaści Rosjan na polskie terytorium w latach 1940-1941, deportowano do Związku Sowieckiego setki tysięcy polskich mundurowych, ich rodziny i ludność zamieszkującą wschodnie kresy Polski. Źródła w większości podają porównywalne dane mówiące, że do Rosji wywieziono, w czterech akcjach deportacyjnych, ponad milion obywateli polskich. W 1941 roku, po ataku Niemiec na Związek Radziecki nastąpiło kluczowe przetasowanie układów politycznych w Europie, w wyniku którego została podpisana polsko–sowiecka umowa, zakładająca przede wszystkim utworzenie armii polskiej w ZSRR z uwolnionych jeńców wojennych. Amnestia obejmowała zarówno skazanych na więzienie jak i na obóz pracy przymusowej, a także aresztowanych i będących w trakcie śledztwa, wszystkich obywateli polskich deportowanych z zachodniej Białorusi i Ukrainy do miejsc przymusowego osiedlenia (Syberia, Kazachstan). Po zapadnięciu tych decyzji rozpoczęła się ich wędrówka na południe. Drogę, jaką przebyli, nie można ująć inaczej niż w kategorii morderczej, wyniszczającej tułaczki, która zanim dobrnęła końca, pochłonęła tysiące ofiar. Zaś ocalałych rodaków, te nieprzewidywalne decyzje wojenne „zagnały” w zupełnie obce strony świata, na tereny odmienne nie tylko geograficznie, ale przede wszystkim społecznie i obyczajowo. Jest to ciekawy okres zarówno w dziejach narodu polskiego jak i irańskiego choćby nawet dlatego, że nieodzownie wiąże się z powstaniem Armii Andersa – Armii Wojska Polskiego -oraz jej przemarszu przez Bliski Wschód.
Całą migrację do Iranu można podzielić na trzy etapy, co jest odzwierciedleniem zmian w porozumieniu polsko-rosyjskim co do liczby wywożonych oraz ich zaopatrzenia w żywność. Przyjazd Polaków do Iranu oznaczał dla wielu ratunek od śmierci, głodu czy zapomnienia. Uchodźcy przybywali do Teheranu, Kazwinu, Meszhedu, Isfahanu i Ahwazu, a następnie opuszczali Iran, by udać się do Iraku i Palestyny, gdzie mieli się przyłączyć do oddziałów brytyjskich i wspólnie wyruszyć na front do Włoch.

Spośród przybyłej do Iranu ludności, ok. 2800 osób zmarło w drodze lub już na samym terytorium Iranu, ale nie na polu bitwy, lecz z powodu chorób i wycieńczenia. Dobrze zachowane cmentarze polskie w Iranie stanowią świadectwo liczby ofiar. Zgodnie z informacjami udzielonymi mi przez Ambasadę Polski w Islamskiej Republice Iranu, grobów jest łącznie 2806, z czego 650 stanowią groby żołnierzy. Groby znajdują się w Teheranie, Bandar-e Anzali, Ahwazie, Kermanszahu, Kazwinie, Meszhedzie oraz Isfahanie.
W czasie mojego pobytu Iranie udało mi się odwiedzić trzy polskie cmentarze: w Teheranie (Dulab), w Isfahanie oraz leżący na popularnym szlaku turystycznym nad Morzem Kaspijskim cmentarz w Bandare Anzali. To co robi największe wrażenie to liczba bezimiennych mogił dzieci.
Także w archiwach irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zachowały się setki dokumentów dowodzących obecności Polaków na terytorium Iranu oraz ukazujących najrozmaitsze problemy z tym związane, jak choćby rozlokowanie ludności, zaopatrzenie w jedzenie, czy tez opieka medyczna a także praca ówczesnego Poselstwa Polskiego w Teheranie.
Ponieważ jedną z największych trudności było rozmieszczenie tak dużej liczby nowo przyjeżdżających osób, w archiwaliach czytamy, że każdy wolny budynek – pralnie, piekarnie, szpitalne, kina, a także puste hangary lotnicze, szkoły, opuszczone fabryki, schrony przeciw bombowe – zostały przystosowane na przyjęcie Polaków bądź oddane do ich dyspozycji. Według raportu irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych dotyczącego posiedzenia Komisji ds. Uchodźców Polskich, ustalono, iż Polacy „pomimo braku miejsca do zakwaterowania zostaną przyjęci” i zostaną podjęte odpowiednie kroki w celu zorganizowania ich miejsca pobytu.

Na szczególną uwagę zasługuje temat polskich sierot, które zwolnione z sowieckich więzień, miały jechać dalej przez Teheran i Meszhed do Indii i tam pozostać do końca wojny. Jednak wiele z nich trafiło do Isfahanu, który ze względu na klimat i czyste powietrze został wybrany, jako główny ośrodek opieki, a Polacy zapisali się w szczególny sposób na kartach historii tego miasta. Sierocińce pierwszej pomocy powstawały również w dawnym porcie Pahlawi (dziś Bandar-e Anzali), Teheranie, Meszhedzie i Ahwazie. Śladami tych zdarzeń można udać się na sentymentalny spacer po dzisiejszym Teheranie, czy tez zwiedzać pozostałe miejscowości.
Innym przykładem silnego powiązania polskich uchodźców z Iranem są zachowane nazwy jak Campolu w Ahwazie (czyli dawne Camp Polonia) – obszar miasta, intensywnie zasiedlony przez grupy polskie, czy też właśnie powszechne określenie – sieroty isfahańskie, pamiętane jeszcze przez starsze pokolenie Irańczyków.
Polacy, jak wynika zarówno z dokumentów jak i licznych artykułów oraz wydanych wspomnień, w pewnym momencie stali się w Iranie „wszechobecni”. Pracowali w perskich ministerstwach jako fachowcy, tłumacze w licznych placówkach na terytorium Iranu, prywatni sklepikarze, pracownicy fabryk, czy pełniący służbę żołnierze.
W dokumentach udostępnianych przez archiwa podległe irańskiemu ministerstwu spraw zagranicznych, można odszukać wzmianki o swoich przodkach, wydawanych im dokumentach i ciekawych losach naszych rodaków. Dla mnie osobiście najbardziej wzruszającym momentem były spotkania z ocalałymi Polkami, panią Amelią Wojciechowską i Marią Bajdan, które osiedliły się w Iranie i założyły tam rodziny. W ich opowieściach i wspomnieniach odkrywamy żywą i pełną emocji historię wspólną dla obydwu narodów.
Można śladami naszych rodaków przemierzyć cały świat, a można też zatrzymać się na krótką chwilę w samym Iranie i bez pospiechu na egzotycznym „końcu świata” odkrywać miejsca, kulturę, ludzi tak jak tokiedyś przydarzyło się setkom tysięcy Polaków w zapomnianym przez czas fragmencie naszej historii.

tekst i zdjęcia: Paulina Kowalewska




Jedna odpowiedź
w roku ubiegłym też odwiedziliśmy z grupą polski cmetarz i zlżyliśmi kwiaty oraz zaśpiewaliśmy nasz Hymn Narodwy odaiąc cześć poległym
wizyta na cmentarzu na zawsze pozostanie w pamięci