– Od ponad 4 lat przed swoim pubem mam ogródek – opowiada jeden ze szczecińskich restauratorów. – Nie przesunąłem go nawet o centymetr, wystawiam te same meble i parasole. Mimo to całą procedurę muszę przechodzić co roku od początku, tak jakbym stawiał zupełnie nowy ogródek.
Uzyskanie pozwolenia jest czasochłonne i każdego roku kosztuje prawie 200 złotych, bo wydanie decyzji jest płatne. Kosztuje także mapka geodezyjna pokazująca, gdzie stoi ogródek. Płaci się ponadto za odpowiednie pieczątki.
– Absurdem jest choćby to, że nie mogę do wniosku dołączyć mapki z ubiegłego roku – twierdzi właścicel pubu. – Zawsze muszę mieć nową, choć okolica nie zmieniła się od 10 lat.
Urzędnicy tłumaczą, że winne są przepisy prawa budowlanego i zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. – Artykuł 28 ustęp 1 punkt 12 prawa budowlanego pozwala na lokalizację obiektów tymczasowych, a takimi są ogródki letnie na okres nie dłuższy niż 120 dni – mówi Tomasz Klęk z biura prasowego prezydenta Szczecina.
Po tym terminie wymagane byłoby pozwolenie na budowę. W wielu wypadkach w mieście byłoby ono niemożliwe do otrzymania. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapewnia, że mógłby wydać zgodę na wieloletnie ustawienie ogródków w pasie ruchu drogowego. Trzeba by jednak wówczas płacić za cały okres, a nie tylko za sezon letni. Dodatkowo właściciel ogródka musiałby się zgodzić na usunięcie stolików i parasoli, gdyby ZDiTM zaplanował np. remont chodnika latem.



