
Albania chce przyciągać coraz bardziej wymagających i zamożnych turystów. Symbolem tej zmiany miał być luksusowy resort powiązany z Jaredem Kushnerem, planowany na wyspie Sazan i w rejonie Zvërnecu. Projekt o wartości około 1,4 mld euro stał się jednak jednym z najbardziej kontrowersyjnych przedsięwzięć turystycznych w kraju.
Inwestycja zakłada budowę hoteli, rezydencji, willi, mariny i infrastruktury towarzyszącej. Albański premier Edi Rama zdecydowanie jej broni, przekonując, że rozwój turystyki może iść w parze z ochroną przyrody. Przeciwko projektowi od miesięcy protestują jednak mieszkańcy i organizacje ekologiczne. Ruch nazwany „Flamingo Revolution” stał się symbolem sprzeciwu wobec sposobu, w jaki Albania rozwija swoje wybrzeże. Protesty nasiliły się po ponad 100 dniach demonstracji.
Spór o ziemię i środowisko
Jednym z głównych problemów jest własność gruntów w rejonie Zvërnecu. Część mieszkańców twierdzi, że tereny przeznaczone pod inwestycję zostały wcześniej bezprawnie odebrane ich rodzinom, a następnie sprzedane inwestorom. Sprawa trafiła również w obszar zainteresowania albańskiej struktury antykorupcyjnej SPAK.
Śledczy badają m.in. działalność albańsko-amerykańskiego przedsiębiorcy Artura Shehu, który sprzedał grunty związane z projektem. Według dokumentów przywoływanych przez Reutersa pojawiły się podejrzenia dotyczące fałszowania dokumentów własności oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstw. Około 110 mln euro związanych z transakcją zostało zamrożonych. Shehu zaprzecza zarzutom. Reuters podkreśla jednocześnie, że nie znalazł dowodów na to, by Kushner lub pozostali inwestorzy wiedzieli o podejrzeniach wobec sprzedającego.
Drugim problemem jest środowisko. Tereny wokół Zvërnecu są ważne dla ptaków i innych gatunków, a protestujący obawiają się, że wielkoskalowa zabudowa zmieni charakter jednego z najmniej zagospodarowanych fragmentów albańskiego wybrzeża. Właśnie dlatego projekt stał się szerszym symbolem sporu o przyszłość albańskiej turystyki.
Luksus może być atutem, ale także zagrożeniem
Albania stoi przed wyborem, który dobrze znają już inne śródziemnomorskie destynacje. Kraj chce przejść od stosunkowo taniej turystyki masowej do bardziej dochodowego segmentu premium. Luksusowe hotele, mariny i ekskluzywne rezydencje mogą zwiększyć wydatki turystów, stworzyć miejsca pracy i przyciągnąć międzynarodowy kapitał.
Jednocześnie największym kapitałem Albanii pozostają właśnie krajobraz, przyroda i stosunkowo słabo zabudowane wybrzeże. Nadmierna komercjalizacja może więc w pewnym momencie zacząć niszczyć przewagę, która wcześniej przyciągała turystów i inwestorów.
To dylemat coraz bardziej widoczny w całym regionie: jak zwiększać wartość turystyki, nie zamieniając atrakcyjnych miejsc w kolejne gęsto zabudowane kurorty.
Konflikt trafił także do mediów społecznościowych
Najnowszym elementem sprawy jest blokowanie kont na Instagramie należących do albańskich aktywistów, dziennikarzy i przedstawicieli opozycji. Część kont została zawieszona po zgłoszeniach dotyczących naruszeń praw autorskich, a niektóre później przywrócono. Meta badała przypadki, a przedstawiciele firmy przyznali, że część blokad mogła być błędna.
Nie ma jednak publicznie potwierdzonych dowodów, że za blokadami stał rząd Albanii, Kushner lub inwestorzy resortu. SAZAN Coast zaprzecza udziałowi w decyzjach dotyczących moderacji, a premier Edi Rama również odrzuca zarzuty o ingerencję władz.
Test dla albańskiej turystyki
Spór wokół Sazan i Zvërnecu jest więc czymś więcej niż konfliktem dotyczącym jednej inwestycji. To test modelu, według którego Albania chce rozwijać swoją turystykę.
Kraj ma szansę przyciągnąć kapitał do segmentu premium i zwiększyć wartość turystyki bez konieczności rywalizowania wyłącznie ceną. Musi jednak jednocześnie zapewnić przejrzystość własności gruntów, wiarygodne procedury środowiskowe i odpowiednią ochronę interesów lokalnych społeczności.
Dla inwestorów będzie to test przewidywalności albańskiego rynku. Dla branży turystycznej – test wiarygodności przyszłej destynacji premium.
Bo Albania musi odpowiedzieć na znacznie szersze pytanie: czy potrafi zarabiać na swoim wybrzeżu, nie tracąc tego, co sprawiło, że turyści i inwestorzy w ogóle zaczęli się nim interesować?



