Angola, rytm i turystyka – jak kizomba przyciąga podróżników

Fot. Leszek Nowak

Wywiad w Berlinie z Ministrem Turystyki Angoli, Márcio de Jesus Lopes Danielem łączy oficjalny jubileusz 60-lecia ITB Berlin z konkretną wizją rozwoju turystycznego Angoli, która chce uniknąć błędów masowej turystyki.

Wiemy, że Angolę i Polskę łączą silne relacje – wielu Angolczyków studiowało w naszym kraju, polskie firmy budują w Angoli infrastrukturę, jak choćby Navimor. Mamy też wspólne pasje, jak szkoły kizomby, które w Polsce są niezwykle popularne. Niedawno, w popularnym „Tańcu z Gwiazdami” ten zmysłowy taniec Gurłacza i Kaczorowskiej podbił serca publiczności. Jak planują Państwo promować Angolę na polskim rynku turystycznym?

Márcio de Jesus Lopes Daniel: Bardzo się cieszę z tego pytania. Macie całkowitą rację – ta więź jest silna i bardzo nas cieszy, że Polska znajduje się w gronie krajów, w których chcemy promować nasz potencjał. Mój kolega Victor Hugo Guilherme – minister planowania studiował w Poznaniu. Polska jest jednym z zaledwie czterech rynków europejskich (obok Wielkiej Brytanii i Hiszpanii), na których Angola skupia swoje działania promocyjne. Obecnie turystyka w Angoli opiera się głównie na biznesie – ropie i diamentach (jesteśmy drugą gospodarką w regionie po Nigerii) oraz na turystyce przygodowej, jak kempingi w dzikich rejonach. Jednak teraz wchodzimy na zupełnie nowy poziom.

Angola ma przepiękne krajobrazy, ale wymagają one potężnych inwestycji w infrastrukturę. Jaki jest Państwa model rozwoju? Na kim się wzorujecie?

Márcio Daniel: Przygotowaliśmy 26 strategicznych obszarów, które czekają na międzynarodowe marki hotelowe. Inwestujemy pół miliarda dolarów w infrastrukturę w konkretnych strefach turystycznych. Nasz model to partnerstwo publiczno-prywatne. Państwo buduje drogi, sieć wodną i przygotowuje masterplany, a inwestorów zapraszamy do tworzenia przyjaznego środowiska biznesowego. Chcemy, aby inwestorzy czuli się u nas tak dobrze, by zamiast wywozić zyski, reinwestowali je w naszym kraju.

Fot. Leszek Nowak

Afryka kojarzy się głównie z safari. Jak Angola chce się wyróżnić na tle takich potęg jak Kenia czy RPA?

Márcio Daniel: Współpracujemy z naszymi sąsiadami – Zambią, Namibią czy Zimbabwe. Tworzymy wspólne szlaki. Świetnym przykładem jest projekt, który nazywamy „Sunning Safari” (Słoneczne Safari). W Zambii turysta może przeżyć niesamowite safari w głębi lądu, ale Zambia nie ma dostępu do morza. Dlatego nasza wspólna oferta zakłada start w Zambii, a finał na pięknych, słonecznych plażach Angoli. Tworzymy jeden organizm turystyczny bez barier paszportowych czy wizowych wewnątrz tych tras.

Istnieje jednak obawa, że wielcy inwestorzy wybudują hotele „all-inclusive”, w których cały zysk zostanie wewnątrz obiektu, a lokalna społeczność nic z tego nie będzie miała. Jak chcecie temu zapobiec?

Márcio Daniel: To kluczowa kwestia. Nasz model stawia na inkluzywność. Chcemy hoteli, które dają zakwaterowanie na wysokim poziomie, ale nie „zamykają” gości. Restauracje powinny być oddzielnymi bytami, by turysta wychodził do miasta, spacerował i korzystał z lokalnych barów i sklepów.

Wspieramy społeczności lokalne. Hotele mają zatrudniać ludzi z najbliższej okolicy i szkolić ich. Produkty na stół jak ziemniaki, warzywa -mają pochodzić od lokalnych rolników. Nawet wieczorna rozrywka to szansa dla lokalnych muzyków czy DJ-ów, którzy co noc mogą grać dla nowych gości także zmysłowa Kizombę. W ten sposób każdy – od rolnika po artystę korzysta na obecności turysty.

Fot. Leszek Nowak

Wspomniał Pan o produktach lokalnych. W Polsce w latach 80. i 90. bardzo znana i ceniona była angolska kawa. Czy ona również ma być częścią Waszej oferty?

Márcio Daniel: Tak, nasza kawa odradza się i rośnie w siłę! To wspaniałe, że w Polsce wciąż ją pamiętacie. To kolejny dowód na nasze dawne, dobre relacje gospodarcze. Chcemy, by turysta mógł u nas doświadczyć smaku tej kawy u źródła. Turystyka to najpotężniejszy most między ludźmi, kulturami i gospodarkami. Zapraszamy Polaków, by sprawdzili to osobiście. Angola uprościła system wizowy i stawia na politykę „otwartego nieba”. Właśnie otwieramy się nowe, gigantyczne lotnisko w Luandzie (im. dr. António Agostinho Neto), zdolne przyjąć 15 milionów pasażerów rocznie.

Angola to propozycja dla „odkrywców 2.0”. Z jednej strony mamy Luandę – afrykański Dubaj spotykający się z Lizboną, pełen życia i rytmów Kizomby. Z drugiej – Park Narodowy Kissama, gdzie safari odbywa się w otoczeniu majestatycznych baobabów.

Jeśli szukacie miejsca, które ma duszę, historię i nie zostało jeszcze „zadeptane”, Angola w 2026 roku jest Twoim numerem jeden. Jak podsumował minister: „Chcemy, by podróżni odkryli kraj, który zachował swoją autentyczność i pozwolił porwać się energii, która czyni nas unikalnymi na kontynencie”.

Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *