Już wprawdzie nie tego lata, ale od wiosny przyszłego roku, po Białymstoku będzie można przez 24 godziny na dobę przemieszczać się rowerem miejskim, pochodzącym z rowerowej wypożyczalni. Mimo że trend związany z funkcjonowaniem tego typu transportu miejskiego nie jest tak zupełnie nowy (w Holandii już ponad pół wieku!), w realiach polskich miast wciąż cieszą takie komunikacyjne „nowinki”.
Doświadczanie przez białostocczan miejskiego roweru będzie oparte nie tyle na modelach zachodnioeuropejskich, co na naszych już rodzimych. Od 5 lat bowiem z powodzeniem system przyjął się w Krakowie, a i Warszawa przez rok testuje z przekonaniem jazdę na wypożyczanych rowerach, podobnie Poznań. Udało się dotąd uniknąć tego, co odnotowano w Wilnie i Wiedniu- plagi zniszczeń i kradzieży. Mimo systemu elektrycznej rejestracji użytkowników, w austriackiej stolicy 50% rowerów pływało w Dunaju! Ale, bądźmy dobrej myśli, nie będzie to problemem stolicy Podlasia.
.jpg)
foto: sxc.hu
Prezydent Białegostoku do końca sierpnia ogłosi przetarg na operatora systemu Białostockiego Roweru Miejskiego. Operator tej bezobsługowej wypożyczalni winien zabezpieczyć strategiczne punkty w mieście – stacje bazowe (ok. 30), rowery wyposażone w podstawowe akcesoria, automatyczne zamknięcia i system rejestracji korzystających z usługi. Szacuje się, że roczna obsługa systemu to koszt ok. 1 mln zł.
Na obecnym etapie (do końca lipca) trwają jeszcze konsultacje społeczne. Mieszkańcy wypowiadają się co do nazwy systemu oraz lokalizacji rowerowych stacji, uczą zasad, jakie obowiązywać będą przy logowaniu do systemu, „oswajają” z taryfą opłat.
Wszystko wskazuje na to, że zgodnie z modą na ekologię i rowerowy design, 300 rowerów zostanie wdrożonych do ruchu miejskiego w Białymstoku w sezonie od marca do listopada 2014 roku. I korzystanie z wypożyczonego roweru nie będzie tylko przywilejem białostocczan (w Barcelonie mogą w system wejść tylko Katalończycy), ale także wszystkich turystów, doceniających taniość i sprawność rowerowego systemu.
Ewa Matyba



