W tychże smutnych czasach przyszło żyć Fryderykowi Chopinowi, o którym historia jednoznacznie mówi, że wielkim kompozytorem był. Młody Frycek goszczący w wakacje u swojego przyjaciela w Szafarni opodal Dobrzynia nad Drwęcą (dziś Golub-Dobrzyń) zabawił się w redaktora Pichona, redagując – w formie listów – Oprócz listów – „Kurier Szafarski”. Nie chcąc stronić od ówczesnych realiów, uprosił ciotkę swojego kolegi, by stała się… cenzorem gazetki. Gdy ta, poddała w wątpliwość któreś ze zdań rozbrykanego młodzieńca, ten miał stwierdzić „bardzo proszę cenzora, nie krępować mi ozora”. Oczywiście nietrudno byłoby przewidzieć konsekwencje podobnej „odzywki” dorosłego redaktora do prawdziwego cenzora.
Młodszym czytelnikom trzeba przypomnieć, że przez lata Polski Ludowej o poprawność polityczną słowa drukowanego, mówionego, a pewnie i takiego, który pozostał w myślach dbał bardzo „troskliwie” (ale przecież nieskutecznie) Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. Tylko niektórzy wydawcy skorzystali w latach 1981-1990 z możliwości ujawnianie faktów ingerencji cenzury, które były uwidaczniane jedynie na żądanie wydawców. W miejscu zakwestionowanych tekstów lub ich fragmentów pojawiał się zapis: [….] Ustawa z dn. 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk, art., 2, pkt. 1 i 3, (Dz. U. nr 20, poz. 99), zm. 1983, (Dz. U. nr 44, poz. 204).
I jak tu nie przyznać pierwszeństwa i nie docenić odwagi Wielkiego Fryderyka. Inaczej spojrzymy na tę postać, odwiedzając Ośrodek Chopinowski w Szafrani.
Jan Paweł Piotrowski



