Czy kryzys grecki wpływa na turystkę kraju?

Co prawda największe załamanie gospodarki greckiej mamy już za sobą, to jednak nadal niesprzyjająca sytuacja związana z ciągle rosnącym zadłużeniem niekorzystnie wpływa na główny sektor gospodarczy kraju, czyli turystykę. W 2010 roku podczas podroży do Grecji turyści mogli się spotkać ze strajkami, zamkniętymi sklepami, niepracującymi urzędami i opóźnionymi lotami samolotów. Te obrazy powoli odchodzą w niepamięć, ponieważ Grecy doskonale zdają sobie sprawę, że turyści odwiedzający ich kraj są ich główną szansą na wyjście z kryzysu.
Czy dziś sytuacja wygląda inaczej? Tak, pomimo nadal mniejszych niż przed kryzysem wyjazdów do Grecji turyści znowu nabierają zaufania do tego państwa i jego mieszkańców, nie skreślają go ze swojej mapy wakacyjnych podróży. Dużą zaletą powolnego wracania do łask greckich kurortów jest ilość funduszy, którymi wspierany jest rząd Grecji. Pochodzą one z Unii Europejskiej, która nie może sobie pozwolić na kolejny tak wielki kryzys w Grecji, gdyż osłabia on cała strefę euro. Kolejną zachętą są na pewno dużo tańsze wycieczki. Następnym powodem jest aura i kultura, które pomimo kryzysu wcale się nie zmieniły i nadal przyciągają swoim pięknem poszukiwaczy życia starożytnych bogów i amatorów wylegiwania się na słonecznych plażach greckich wysp. Greckie wyspy również odczuły kryzys gospodarczy kraju pomimo, że główne zamieszki toczyły się na „stałym lądzie” i w stolicy kraju. Sami Grecy dwoją się i troją by przyciągnąć turytowi jedną z takich form jest reklama „You In Greece”, w której to właśnie turyści zachęcają do odwiedzenia tego kraju. Ostatnią i chyba najważniejszą dla kieszeni turystów formą zachęcenia są obniżki cen noclegów w hotelach.
Według danych statystycznych biur podróży najbardziej zmniejszyły się przyjazdy turystów z Niemiec i Wielkiej Brytanii, którzy stanowią około jedną trzecią turystów przybywających do Grecji. Polacy w mniejszym stopniu rezygnowali z wycieczek do Grecji.

Iwona Komosa

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *