Odkrycie podziemnej toalety w Gliwicach, o czym poinformowała niedawno TTG Polska, może być też w przypadku przedstawicieli dzisiejszego młodego pokolenia jakąś próbą „wkręcenia” czyli manipulowania opinią publiczną. Tymże młodszym trzeba jednak przypomnieć, że w czasach historycznych i to nie tylko tak odległych, toalety publiczne były obiektami powszechnie dostępnymi i to nie tylko w dużych miastach, ale także w miasteczkach i siedzibach gmin. Choć były to na ogół obiekty siermiężne, i chronicznie nie wyposażone w papier toaletowy (który w dobie PRL zaliczał się do grupy papierów wartościowych i był deficytowy), to jednak były. Obsługa tychże obiektów pożytku publicznego nie tylko pobierała opłaty i wydzielała deficytowy papier, ale była też źródłem informacji, także turystycznej.
A wszystko to świadczyło o pewnej kulturze przodków, którzy dbali o przyziemne sprawy, zarówno ludu pracującego miast i wsi, inteligencji pracującej i klas posiadających – jak to się wtedy mówiło i pisało. Toalety takie często znajdowały się pod ziemią i jako takie były widywane np. w Warszawie jeszcze niedawno. Dziś pełnią na ogół funkcję barów lub też zostały zasypane i czekają na kolejne odkrycia archeologiczne.
Deficyt świadczeń usług toaletowych, choć w ostatnich latach może nieco mniej dotkliwy, każe – ku pokrzepieniu serc (może nie tylko serc) – skłaniać się do refleksji nad przeszłością i… zwiedzania.
Ruszmy na toaletowe szlaki. Oto na zamkach krzyżackich w Malborku, Kwidzynie, Toruniu, Kowalewie Pomorskim zachowały się unikalne gdaniska czyli wieże ustępowe. Legenda mówi, że nazwę gdanisko nadali Krzyżacy aby obrazić Gdańszczan, jednak pochodzenie nazwy jest sprawą dyskusyjną. Do wspomnianych przybytków prowadziły galerie wsparte na arkadach. Gdanisko było formą wykusza lub wieży usytuowanej na zewnątrz murów obronnych. Budowano je tak, aby nieczystości spadały do fosy. Czasami ponoć też rozsuwano kraty i do wieży wrzucano skazańców. Najdłuższa z zachowanych wież ustępowych znajduje się w Kwidzynie (muzeum). Należy tu zaznaczyć, że wszystkie wspomniane obiekty przeznaczone są dziś tylko do zwiedzania. Jednocześnie warto zauważyć, że już w średniowieczu istniał system informacji wizualnej. Drogę do gdaniska wskazywały tam swoimi ogonami rzeźby diabełki.
Nie wszyscy wiedzą, że podobną rolę miała pełnić tzw. Kurza Stopka czyli swoista podpora wawelskiego zamku. Idąc wspomnianym szlakiem warto trafić też do Skansenu Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim. Wśród wielu obiektów znajduje się domek w stylu „uzdrowiskowym” wybudowany w lasach Spały na przełomie XIX i XX wieku, by służyć carowi Mikołajowi II i jego świcie jako toaleta podczas polowań w Puszczy Pilickiej. Toaleta pełni dziś funkcje administracyjne, ale też wystawiennicze. Jest tu kolekcja dawnych fotografii Spały.
Tak to, może mało istotne odkrycie archeologiczne, może stać się inspiracją do kreowania innowacyjnego produktu turystycznego. Wszelkim kreatorom należy jednak podpowiedzieć, że życzeniem uczestników ruchu turystycznego jest nie tylko zwiedzanie także i tych obiektów, ale także zaspokojenie podstawowych potrzeb.
Póki co, konieczność poszukiwania podobnych przybytków skłania często do długich wędrówek, a te uprawiane z przymusu, nie dobrowolnie – nie wpływają na dobre nastroje, nie mówiąc już o wizerunku naszego kraju.
Jan Paweł Piotrowski



