Wydawać by się mogło, że Kraków ze swoimi atrakcjami turystycznymi jest doskonałym magnesem. I to zarówno dla Polaków, jak i zagranicznych gości. Tymczasem wiele wskazuje na to, że pośród innych miast europejskich miasto Kraka wypada mizernie; wciąż chętniej za cel turystycznych wojaży wybiera się np. norweskie Oslo, Galway w Irlandii, Helsinki w Finlandii czy stolicę Badenii – Wirtembergii – Stuttgard, które – na pierwszy rzut oka – mają o wiele mniej do zaoferowania.
Platforma Obywatelska, zaniepokojona promocyjnym marazmem Krakowa, postanowiła zreformować działania wokół komunikacji marketingowej, by turystyka (potężna gałąź gospodarki Krakowa, tj. 7% + usługi okołoturystyczne) szybciej się rozwijała, generując tym samym wpływy do miejskiego budżetu. Dla współczesnego turysty wyliczanka dóbr kultury i architektury, zlokalizowanych w Krakowie, już nie wystarczy. Trzeba je umieć wypromować i sprzedać.

foto: sxc.hu
Toteż z poręki nie tylko lokalnej PO zintensyfikowano działania, by zwielokrotnić liczbę przybywających do Krakowa gości, a ty samym zwielokrotnić zyski dla miasta z sektora turystycznego. Ubiegłoroczne wskaźniki to 8 mln odwiedzających, w tym 2 mln gości zagranicznych i 3,5 mld zł wpływów do miejskiego budżetu. Są jednak realne szanse, by, rozsądniej inwestując każdą złotówkę w promocję, wpływy te znacznie się powiększyły.
Propozycje udoskonalenia promocji Krakowa opierają się m.in. na zwiększeniu wydatków na promocję z jednoczesnym monitoringiem, czy akcje promocyjne są skuteczne, i czy rzeczywiście intensyfikują przyjazdy turystów, poszerzaniu zakresu badań turystycznych miasta o aspekty postrzegania marki Kraków na świecie, niwelowaniu zjawiska sezonowości turystycznej, promowaniu Krakowa poza granicami Polski (dotychczas nacisk kładło się na promocję w granicach naszego kraju).
Program poprawy dotychczasowego zarządzania turystyką i promocją miasta ma wywindować wreszcie Kraków na wyższą pozycję; od ośmiu lat miasto nie może odbić się z czterdziestej pozycji pod względem rocznej liczby noclegów turystycznych.
E. M.



