
Oczywiste, że jedyna najdogodniejsza i najlepsza trasa w te rejony Włoch wiedzie przez Austrię autostradą A-2. Przeważnie jedziemy tą trasą bez zatrzymywania się, bo szybko i wygodnie. Podziwiamy widoki: piękne góry, jeziora zatopione w błękitnym górskim powietrzu, może cos zjemy w przydrożnym gasthausie. Dla wygody, odpoczynku i bezpieczeństwa zachęcałbym do zrobienia małej przerwy i zboczenia z ruchliwej autostrady np. . w Karyntii. Kraj położony na południowych krańcach Alp, na styku kultury romańskiej, germańskiej i słowiańskiej. Graniczący ze słoneczną Italią i Słowenią. Kraj bogatej historii sięgającej czasów rzymskich oraz tradycji, w tym kulinarnych. Smakołyki rozbudzające apetyt wśród koneserów przyprawione są tu aromatem górskiego powietrza z wyraźnym posmakiem morskiej bryzy. Tajniki sztuki kulinarnej obszaru alpejsko-adriatykiego najlepiej zgłębić w pierwszym napotkanym miasteczku Karyntii – St.Andrae. Miasteczko malowniczo położone na wzgórzu, z którego możemy podziwiać rozległą dolinę rzeki Lavant. W okolicach klasztoru benedyktynów Świętego Pawła kwitnie wiekowe centrum kulturalne kraju. Dolina słynie z uprawy najlepszej jakości jabłek, które można spotkać również w polskich sklepach, gruszek, winogron i szparagów. W drugiej połowie maja organizowany jest doroczny festiwal szparagów. A w sierpniu St. Andae staje się austriacką stolicą drobiu. Zajazdy zwane tutaj Gasthof’ami oferują nocleg ze śniadaniem w granicach 20 euro od osoby, a posilić się możemy w rozlicznych restauracjach zwanymi Gasthaus’ami.
Kuchnia oparta jest na produktach lokalnych z wykorzystaniem wszelkiego rodzaju kasz, w tym gryczanej, fasoli, kukurydzy w połączeniu z lokalna jagnięciną, wieprzowiną. Nie może zabraknąć oryginalnego sznycla wiedeńskiego, którego twórcą – mało kto wie – jest generał Radecki. Podczas swego pobytu we Włoszech rozsmakował się w sznyclu a la Milaneze i sprowadził to danie do Austrii z małą modyfikacja – bez kosteczki.
Lavanttal słynie z wyrobu wędzonych boczków, bekonów i szynek wędzonych tradycyjnie lub suszonych na górskim powietrzu. W miejscu, gdzie rzeka Lavant wpada do rzeki Drawy, tzw. Lavamunde produkowane jest słynne Salami z Jauntal. Bogatą i długą tradycją cieszy się również zakończenie biesiady obowiązkowym kieliszkiem sznapsu na trawienie, czyli ,,Lustock” (nalewka na lubczyku). Jakże inny od jego mrocznej zieleni jest odcień mieniącej się malinowo czerwieni aromatycznej limbowej nalewki ,,Zirbengeist”. Ten szlachetny trunek wytwarzany jest na bazie fioletowych szyszek wspaniałego i poszukiwanego obecnie drzewa limbowego. Od karynckiego pasma Nockbergen aż po styryjski Zirbitzkogel rozpościera się największy spójny obszar występowania tego iglastego gatunku w Europie. Po tych rozkoszach kulinarnych nocleg w Gasthofie w śnieżnobiałej pościeli jest nieodzowny.
Piotr Kossowski