Jednak trzęsienie ziemi z 11 marca, tsunami i katastrofa nuklearna skutecznie zgasiły tę nadzieję.
Mimo tego, obecne perspektywy nie są takie złe. W ostatnim czasie Chiny zniosły restrykcje na wyjazdy do Japonii, z wyłączeniem Prefektury Fukushima. Chińscy turyści ponownie pojawili się w Kyushu, Kansai, a nawet Tokio.
Oczywiście nie ma co spodziewać się szybkiego napływu turystów zagranicznych w nadchodzących miesiącach. W marcu Japonię odwiedziło 352 800 osób, a to zaledwie połowa, jeśli chodzi o ten sam okres w roku poprzednim. Statystyka na kwiecień przedstawiała się nawet jeszcze gorzej – różnica w porównaniu z rokiem 2009 wynosiła ponad 60%, a liczba turystów zagranicznych nie przekroczyła 300 tys.
W tej sytuacji japońskie władze, biura podróży i zrzeszenia turystyczne oraz pozostałe jednostki zaangażowane w biznes turystyczny powinny połączyć starania i wspólnie zadbać o przywrócenie atrakcyjności japońskiej turystyce.
Przede wszystkim, kluczowym zadaniem pozostaje przywrócenie pełnej kontroli nad reaktorami jądrowymi w Fukushimie.
Jednocześnie niezwykle istotne jest przekazywanie rzetelnych informacji na temat tego, że sytuacja jest już w porządku, co ma zapobiec szerzeniu się nabudowanej wcześniej opinii o niedostępności niektórych regionów.
Japonia w opiniach wielu odwiedzających jest krajem imponującym pięknem , przyciągającym bogatą kulturą kraju oraz gościnnością mieszkańców. Ale jednocześnie zwraca się uwagę na wysokie ceny oraz niezbyt przejrzyste dla osób spoza kraju informacje o transporcie publicznym oraz w miejscach atrakcyjności turystycznej.
Na tej podstawie, jednostki działające w sektorze turystyki stają przed koniecznością przygotowania nieco tańszej oferty, obejmującej szerszy zakres budżetów turystów. Informacja turystyczna pozostaje kwestią samorządów lokalnych.
Widać więc, że wysiłki „z dołu” – od strony branży i samorządów, oraz „z góry” – ze strony władz państwa – są w tym przypadku równie ważne, by dopalić Japońską turystykę.
Kamil Mucha



