Navidades zaczynają się rankiem 22 grudnia. Wtedy ogarnia wszystkich świąteczna gorączka, a sieroty z madryckiej szkoły św. Ildefonsa wyśpiewują za pośrednictwem mediów wyniki losowania świątecznej loterii. Grają w nią wszyscy, więc szczęśliwa wygrana przynosi fortunę. Prawdziwe religijne świętowanie zaczyna się oczywiście 24 grudnia, od Wigilii, tzn. Nochebuena. W hiszpańskim domu głównym świątecznym symbolem jest żłóbek. Choinki pojawiają się zazwyczaj na miejskich placach lub w centrach handlowych. Hiszpański żłóbek, podobnie jak polskie drzewko bożonarodzeniowe, bywa dziełem sztuki, w które twórcy wkładają dużo pomysłowości i pracy. Obok tradycyjnych figur Dzieciątka, Matki Bożej, św. Józefa czy bydlątek, w stajence pojawiają się znane i lubiane postacie z życia miasta lub regionu. Przy żłóbku Hiszpanie śpiewają kolędy, tzw. villancicos.
Kolacja wigilijna trwa zazwyczaj do północy. Stół musi być suto zastawiony. Hiszpanie nie uznają postu, bo w te święta każdy chrześcijanin powinien się cieszyć z narodzin Zbawiciela. Dlatego na stole obok ryb pojawia się indyk, obok owoców morza pieczone jagnię, obok marcepanów turiony z miodu, suszonych owoców i migdałów, obowiązkowo pije się też wino i szampan. O północy wielu Hiszpanów idzie do kościoła na pasterkę, a dokładnie La Misa del Gallo, czyli Mszę Koguta, bo tak się ją tutaj nazywa.
Po świętach Bożego Narodzenia w Hiszpanii obchodzony jest również 28 grudnia – dzień Santos Inocentes (Świętych Niewiniątek) w rocznicę rzezi nowo narodzonych, którą król Herod nakazał, aby zgładzić małego Mesjasza. Ten dzień jest świętowany dość niezwykle, bowiem spełnia tą samą funkcję co w polskiej kulturze Prima Aprilis, gdy wszyscy wszystkim robią psikusy.
Marlena Wojtalik



