Już po lecie, czy to jednak oznacza, że najlepszym czasem na wypoczynek jest pora kanikuły? Absolutnie nie! Fakt, że w Polsce nawet podczas wakacji słońca jak na lekarstwo nie oznacza wcale, że tak jest również w innych zakątkach świata. Cóż więc można zaproponować komuś, kto z różnych przyczyn nie mógł pozwolić sobie na wyjazd w porze letniej?
Pierwszym krokiem powinno być ustalenie tego, w jaki sposób chcemy wypoczywać. Czy bardziej interesuje nas wylegiwanie się na plaży w ciepłym kraju, czy chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś nowego o innych miejscach. A może będzie to połączenie tych dwóch sposobów spędzenia urlopu?
Na początek warto wyznaczyć miejsce docelowe wypoczynku. Nie oszukujmy się, że po wielu dniach siedzenia za biurkiem będziemy mieli ochotę na wielogodzinne zwiedzanie bądź długie godziny spędzone na próbach dotarcia do kolejnego zabytku tudzież miejsca, które chcielibyśmy zobaczyć. Warto trasę wyjazdu rozplanować tak, aby mieć czas zarówno na powolne napawanie zmysłów pięknem otaczającego krajobrazu, jak i zjedzenie ciepłego regionalnego specjału w porze obiadowej.
Kiedy wiemy, dokąd będziemy jechać warto poszukać informacji w przewodnikach turystycznych, internecie oraz zapytać znajomych, którzy już tam byli.
Jedną z najważniejszych zasad, jakiej powinniśmy się trzymać, to choćby w najmniejszym stopniu zapoznanie się z historią i kulturą miejsca, do którego zmierzamy. Przykładowo w Polsce kiwanie głową jest przyjęte jako potakiwanie, jednak w Bułgarii oznacza już zaprzeczenie.
Jednym z miejsc, gdzie możemy poczuć na własnej skórze powiew historii jest usytuowana w środkowo-zachodniej Syrii maleńka wioska – Malulla, oddalona o niemal 50 km od Damaszku. Położona u samych stóp gór Antylibanu mieścina, którą zamieszkuje około 2 tys. osób jest szczególnym miejscem na mapie pielgrzymek. Jej malownicze położenie w skalnym wąwozie, jak również zabytki sakralne są niewątpliwym atutem tego miejsca, jednak jest jeszcze coś, co powoduje, że przybywają tu turyści z całego świata, aby choć przez chwilę poczuć się jak dwa tysiące lat temu. To, co skłania ludzi, aby tu przybyć jest możliwość obcowania z legendą. Legendą, która mówi o tym, że jest to jedno z trzech miejsc na świecie gdzie do dziś można usłyszeć zachodni dialekt języka aramejskiego, którym to, wg podań, porozumiewał się sam Jezus Chrystus. Już nazwa tego miejsca jest sama w sobie niezwykła, albowiem oznacza ona wejście. W czasach starożytnych prawdopodobnie była znana jako Calamona, zaś w okresie rzymskim jako Seliocopolis. Już w okresie bizantyjskim miała duże znaczenie religijne, zaś w połowie średniowiecza była siedzibą episkopatu. Jest to również miejsce kultu św. Tekli – pierwszej męczenniczki chrześcijańskiej. Legenda głosi jakoby Tekla, córka gubernatora Ikonium, zapoznała się z naukami św. Pawła, co wzbudziło gniew jej ojca. Ponieważ odmówiła wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej skazano ją na spalenie. Jednak w niepojęty dla nikogo sposób, udało się jej ujść z życiem podobnie jak podczas kolejnych prób pozbawienia jej życia. W rzeczywistości nie ma żadnego racjonalnego dowodu na potwierdzenie faktu, że św. Tekla jest postacią historyczną a nie jedynie legendarną. Nie ma również dowodu na to, że jeśli nawet historia o życiu św. Tekli nie jest jedynie wymysłem ludzkiej wyobraźni, że była ona realnie w jakikolwiek sposób związana z Malullą. Jednakowoż, przekonanie, iż ostatnie lata pustelniczego życia spędziła w skalnej grocie, gdzie miała zostać pochowana po śmierci jest niebywale silne. Obecnie to miejsce wraz z później wybudowanym klasztorem oraz kościołem jest miejscem pielgrzymek, zaś wierni z całego świata wierzą, że dostąpią tu uzdrowienia oraz błogosławieństwa. W pobliżu możemy zobaczyć wąski, wapienny jar, który wg legendy jest pamiątką po tym jak przed św. Teklą rozstąpiły się ściany podczas ucieczki przed prześladowcami. Ogromne bloki skalne wyglądają tak jakby miały zaraz zsunąć na nowe budynki, które powstają tuż pod nimi. Stoki okolicznych wzgórz skrywają starożytne grobowce wydrążone w wapiennej skale. W części zachodniej tego niezwykłego miejsca znajduje się klasztor św. Sergiusza i św. Bakchusa – oficerów rzymskiej armii, którzy ponieśli męczeńską śmierć z powodu swojej wiary w Chystusa. Najstarszą częścią jest kościół pw. Św. Sergiusza, który został zbudowany prawdopodobnie między 313 a 325 rokiem. Na ścianach tej trójnawowej świątyni możemy podziwiać niedawno odsłonięte freski oraz ikony. Znajdziemy tu również akcent polski, albowiem przebywający tu w 1943 roku, generał Władysław Anders podarował dwie ikony.
Czy wypoczynek nad basenem w Sharm el Sheikh może zastąpić spotkanie z Malullą, niezwykłą wioską, gdzie legenda miesza się z prozą dnia codziennego, a wzniosłość obcowania z językiem, którym porozumiewa się coraz mniej ludzi potęgują piękne widoki?
Justyna Wojtczak
Pierwszym krokiem powinno być ustalenie tego, w jaki sposób chcemy wypoczywać. Czy bardziej interesuje nas wylegiwanie się na plaży w ciepłym kraju, czy chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś nowego o innych miejscach. A może będzie to połączenie tych dwóch sposobów spędzenia urlopu?
Na początek warto wyznaczyć miejsce docelowe wypoczynku. Nie oszukujmy się, że po wielu dniach siedzenia za biurkiem będziemy mieli ochotę na wielogodzinne zwiedzanie bądź długie godziny spędzone na próbach dotarcia do kolejnego zabytku tudzież miejsca, które chcielibyśmy zobaczyć. Warto trasę wyjazdu rozplanować tak, aby mieć czas zarówno na powolne napawanie zmysłów pięknem otaczającego krajobrazu, jak i zjedzenie ciepłego regionalnego specjału w porze obiadowej.
Kiedy wiemy, dokąd będziemy jechać warto poszukać informacji w przewodnikach turystycznych, internecie oraz zapytać znajomych, którzy już tam byli.
Jedną z najważniejszych zasad, jakiej powinniśmy się trzymać, to choćby w najmniejszym stopniu zapoznanie się z historią i kulturą miejsca, do którego zmierzamy. Przykładowo w Polsce kiwanie głową jest przyjęte jako potakiwanie, jednak w Bułgarii oznacza już zaprzeczenie.
Jednym z miejsc, gdzie możemy poczuć na własnej skórze powiew historii jest usytuowana w środkowo-zachodniej Syrii maleńka wioska – Malulla, oddalona o niemal 50 km od Damaszku. Położona u samych stóp gór Antylibanu mieścina, którą zamieszkuje około 2 tys. osób jest szczególnym miejscem na mapie pielgrzymek. Jej malownicze położenie w skalnym wąwozie, jak również zabytki sakralne są niewątpliwym atutem tego miejsca, jednak jest jeszcze coś, co powoduje, że przybywają tu turyści z całego świata, aby choć przez chwilę poczuć się jak dwa tysiące lat temu. To, co skłania ludzi, aby tu przybyć jest możliwość obcowania z legendą. Legendą, która mówi o tym, że jest to jedno z trzech miejsc na świecie gdzie do dziś można usłyszeć zachodni dialekt języka aramejskiego, którym to, wg podań, porozumiewał się sam Jezus Chrystus. Już nazwa tego miejsca jest sama w sobie niezwykła, albowiem oznacza ona wejście. W czasach starożytnych prawdopodobnie była znana jako Calamona, zaś w okresie rzymskim jako Seliocopolis. Już w okresie bizantyjskim miała duże znaczenie religijne, zaś w połowie średniowiecza była siedzibą episkopatu. Jest to również miejsce kultu św. Tekli – pierwszej męczenniczki chrześcijańskiej. Legenda głosi jakoby Tekla, córka gubernatora Ikonium, zapoznała się z naukami św. Pawła, co wzbudziło gniew jej ojca. Ponieważ odmówiła wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej skazano ją na spalenie. Jednak w niepojęty dla nikogo sposób, udało się jej ujść z życiem podobnie jak podczas kolejnych prób pozbawienia jej życia. W rzeczywistości nie ma żadnego racjonalnego dowodu na potwierdzenie faktu, że św. Tekla jest postacią historyczną a nie jedynie legendarną. Nie ma również dowodu na to, że jeśli nawet historia o życiu św. Tekli nie jest jedynie wymysłem ludzkiej wyobraźni, że była ona realnie w jakikolwiek sposób związana z Malullą. Jednakowoż, przekonanie, iż ostatnie lata pustelniczego życia spędziła w skalnej grocie, gdzie miała zostać pochowana po śmierci jest niebywale silne. Obecnie to miejsce wraz z później wybudowanym klasztorem oraz kościołem jest miejscem pielgrzymek, zaś wierni z całego świata wierzą, że dostąpią tu uzdrowienia oraz błogosławieństwa. W pobliżu możemy zobaczyć wąski, wapienny jar, który wg legendy jest pamiątką po tym jak przed św. Teklą rozstąpiły się ściany podczas ucieczki przed prześladowcami. Ogromne bloki skalne wyglądają tak jakby miały zaraz zsunąć na nowe budynki, które powstają tuż pod nimi. Stoki okolicznych wzgórz skrywają starożytne grobowce wydrążone w wapiennej skale. W części zachodniej tego niezwykłego miejsca znajduje się klasztor św. Sergiusza i św. Bakchusa – oficerów rzymskiej armii, którzy ponieśli męczeńską śmierć z powodu swojej wiary w Chystusa. Najstarszą częścią jest kościół pw. Św. Sergiusza, który został zbudowany prawdopodobnie między 313 a 325 rokiem. Na ścianach tej trójnawowej świątyni możemy podziwiać niedawno odsłonięte freski oraz ikony. Znajdziemy tu również akcent polski, albowiem przebywający tu w 1943 roku, generał Władysław Anders podarował dwie ikony.
Czy wypoczynek nad basenem w Sharm el Sheikh może zastąpić spotkanie z Malullą, niezwykłą wioską, gdzie legenda miesza się z prozą dnia codziennego, a wzniosłość obcowania z językiem, którym porozumiewa się coraz mniej ludzi potęgują piękne widoki?
Justyna Wojtczak



