Po publikacji: Turismus Polonia: Quo vadis?, otrzymaliśmy następujący głos w dyskusji
Niedawno napisałem na FB taki tekst. Czyba warto go powtórzyć..
Polska jest krajem, w którym zrzeszanie się firm jest dobrowolne. To ważna uwaga, gdyż oznacza, że integrują się firmy, które mają na to ochotę, widzą wspólne cele i korzyści. Czasem pojawiając się głosy, że warto by wprowadzić obowiązkowe zrzeszanie się w samorządzie gospodarczym. Osobiście nie jestem przekonany o poprawie skuteczności działania w…przypadku obowiązkowej przynależności.Raczej nie.
Cechą prywatnego sektora w turystyce jest niski poziom rentowności (szczególnie w segmencie biur podróży wynosi około 2% netto), co w konsekwencji powoduje, iż nie dysponuje on nadwyżkami środków pozwalającymi na przykładowo intensywną promocję, rozwój technologiczny, inwestycje długoterminowe.
Równocześnie kilka lat temu zawalił się klasyczny łańcuch komercjalizacji pakietów turystycznych, począwszy od decyzji linii lotniczych o wprowadzenie cen netto na sprzedawane przez pośredników bilety lotnicze (a warto przypomnieć, że średnia europejska obrotów biur podróży aż w 60% tworzona była przez tzw.. „ticketing”) aż po sprzedaż internetową i zamawianie usług „na wprost”.
Wszystkie te zjawiska mają głębokie znaczenia dla funkcjonowania organizatorów i agentów oraz samorządu gospodarczego a gdy do tego dodamy koncentrację kapitałową w sektorze touroperatorów, to sprawa się komplikuje.
Izba Turystyki jest wszędzie rozpoznawalną marką turystyki chociaż szkoda że w Polsce istnieją dwie Izby. Nie widzę merytorycznego uzasadnienia do funkcjonowania dwóch organizacji o takich samych zadaniach. Podobnie zresztą jest w sektorze hotelarskim. Obie Izby są słabe ekonomicznie, niepotrzebnie rywalizują ze sobą. Jest to wygodne dla administracji publicznej, szczególnie gdy stanowiska nie są jednolite. Nad tym należy ubolewać….
Jest to jednak przedpole do budowy silnej, także ekonomicznie struktury. W międzyczasie ujawniły się różnice interesów pomiędzy firmami turystyki przyjazdowej, wyjazdowej czy wreszcie roli i pozycji agentów. Spowodowało to powstanie obok dwóch nowych stowarzyszeń niejako „czystych” pod względem wspólnych oczekiwań i celów (nota bene bardzo aktywnych). To zjawisko jest naturalne a konflikt wynika z różnej pozycji w przemyśle turystycznym.
Pytaniem dla wszystkich jest wizja funkcjonowania samorządu (aby spełniać oczekiwania wszystkich członków) oraz wizja rozwoju sektora biur podróży w kolejnych 10 latach. Takiej dyskusji nie obserwuję. Poza wręcz nielicznymi wyjątkami przedsiębiorców stawiających sobie cele strategiczne, pozostali nie bardzo wiedzą po co są członkami samorządu, czego od władz Izb oczekiwać a cio najważniejsze jak będzie zorganizawany rynek sprzedaży za kilka lat.
Wiemy przecież, nawet jeżeli niektórzy się do tego nie przyznają, że biur jest zbyt dużo. Zapewne nastąpi koncentracja kapitałowa. Ale kiedy? Jaka jest szansa gospodarcza agentów? Czy będą potrzebni konsumentowi i po co? Czy silna ekspansja na rynku agencji eventowych (i nie tylko), wkraczających w obszar koncesjonowanej działalności nie spowoduje, że wspomniane koncesjonowanie straci rację bytu? Jak budować ochronę konsumenta usług turystycznych ale i organizatora wobec „cwaniactwa” konsumenta? Czy da się obronić przed pakietowaniem usług przez linie lotnicze i portale internetowe? Czy wprowadzać systemy rekomendacyjne dla biur podróży czy też prowadzić wobec klienta polskiego kampanie typu „jedź z członkiem Izby bo to solidna firma”? Wyrzucać z samorządu słabych, nieaktywnych czy też cieszyć się, że zechcą płacić składki? Czy Izba powinna prowadzić działalności gospodarczą? Dlaczego nie mamy w Polsce sieci sprzedaży? …..
Polski system komercjalizacji nie ma nic wspólnego z tym , który funkcjonuje w wielu krajach Europy Zachodniej ( w tym i w zakresie gwarancji).
Te i szereg innych pytań winne być podstawą wizji wspólnej biur podróży. Dopiero ona może pozwolić na zbudowanie programu dla samorządu. Inaczej będziemy mieli jeszcze długo do czynienia z podzieloną branżą, słabą a co za tym idzie nie wzbudzającą respektu. Ale i odpowiedzi na powyższe pytanie nie wyczerpują wszystkich problemów. Potrzebna jest diagnoza i wizja…
Wystarczy aby przy stole siadło na poważne rozmowy 10-15 facetów.
Walas



