Władze imigracyjne w Hong Kongu rozważają zawracanie kobiet w ciąży z granicy do ich ojczyzny, jeżeli nie kierują nimi turystyczne pobudki.
W ciągu 10 miesięcy tego roku z nie zamieszkujących rodziców Hong Kongu rodziców zostało zrodzonych ponad 12 000 dzieci. Uważa się, że ten rosnący trend dotyczący chińskich kobiet jest poważny a jednocześnie delikatny.
Chinki w zaawansowanej ciąży mimo obowiązującej dwustronnej umowy z Hong Kongiem pokonują granicę do dawnej kolonii brytyjskiej, rodząc dzieci w publicznych szpitalach i w wielu przypadkach pozostawiając niezapłacone rachunki. Powodem, dla którego kwitnie ta „macierzyńska turystyka” jest to, że chińskie dzieci urodzone w Hong Kongu otrzymują stałe prawa pobytu i m. in. bezpłatne wykształcenie i dodatek zdrowotny. Oprócz tego wiele kobiet uważa, że w Hong Kongu jest lepsza publiczna służba zdrowia.
Pokrycie niezapłaconych rachunków kosztowało publiczną służbę zdrowia 40 milionów dolarów. Ostatecznie płacą za to podatnicy z Hong Kongu.
Ostatnio, ustawodawcy w Hong Kongu zaproponowali również, by odmawiać wydawania metryk urodzenia, potrzebnych do uzyskania praw pobytu, dzieciom rodziców, którzy nie uregulują rachunków.



