Już chyba skutki kryzysu finansowego w USA można uznać za zażegnane. A przynajmniej te, które miały istotny wpływ na branżę hotelarską. Eksperci donoszą, iż Amerykanie znowu zaczęli masowo podróżować, co natychmiast przyczyniło się do polepszenia wskaźników „obłożenia” pokojów hotelowych.
Wśród sieci hoteli, co do których jeszcze niedawno były obawy ich rentowności a obecnie notuje się wzrost osiąganych zysków, są m.in.: Mariot, Hyatt Hotels, InterContinental Hotels Group, Wyndham, Starwood. Wszystkie tu wymienione osiągnęły znacząco wyższe wyniki finansowe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
W ogóle większość sieci hotelowych z optymizmem patrzy w przyszłość. W związku z tym ruszył boom budowlany nowych obiektów a i cennik za wynajem pokojów również wyraźnie się podniósł.
Jedynie nieco chroma pozostała ta gałąź hotelarstwa, która ma w swojej gestii organizację kongresów, konferencji i dużych imprez. To najbardziej lukratywna działalność, dlatego też boleją amerykańscy hotelarze, że skończyły się czasy prosperity spółek i organizacji, mających pieniądze na tego typu imprezy. Szczególnie dotkliwe pomniejszenie takich usług hotelarskich nastąpiło w okolicach Waszyngtonu.
E.M.



