Japonia potrzebuje turystów

 Minął miesiąc po najgorszej od pokoleń katastrofie w Japonii. W górach otaczających kurortowe miasto Osawa topnieje śnieg i rozkwitają kwiaty wiśni. Kaczki bawią się w strumieniu pełnym pstrągów, w pobliżu wodospadu i omszałych kamieni. Kuszą nieskazitelnie czyste, otwarte, gorące źródła – jednak nikt nie pojawia się w zasięgu wzroku. Turyści, którzy zazwyczaj zalewają ten region o tej porze roku, nie przyjechali.

    – Nigdy nie wiedzieliśmy czegoś takiego – mówi Noriyuki Takada, menadżer Sansuikan Inn w Osawie – Cały region będzie miał kłopoty, jeśli nie zjawią się turyści. W samej prefekturze Iwate tysiące gości odwołało swoje rezerwacje po trzęsieniu ziemi i tsunami.

    W poprzednim miesiącu przyjechało o połowę klientów mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. I choć początkowo wzrósł ruch Japończyków wracających do domu lub uciekających za granice, japońskie linie lotniczy odnotowały 25 proc. spadek podróżnych. Inne linie lotnicze ograniczyły ilość tras lub korzystają z mniejszych samolotów.

    Dotarcie do Osawy stało się dużo trudniejsze od trzęsienia ziemi. Pociągi nie kursowały od tygodni, a przy autostradzie z Tokio znajduje się ekskluzywna strefa Fukushima Daiichi. Jeszcze tydzień temu zamknięte było główne lotnisko Sedai.

    Na razie kurorty takie jak Sansuikan zamknęły całe skrzydła, zmniejszyły ilość pracowników oraz godzin otwarcia restauracji. Takada zamknął czwarte piętro zajazdu – liczba ta brzmi podobnie jak wyraz „śmierć” w języku japońskim i przypomina wszystkim o 28 tys. zaginionych.
    Mimo ostatnich wydarzeń Japonia zasługuje na zainteresowanie turystów i bardzo go potrzebuje.

Magdalena Chęcińska

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *