
W pierwszej połowie 2026 roku Japonię odwiedziło 21,1 mln zagranicznych turystów, o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Choć jest to pierwszy spadek od czasu odbudowy rynku po pandemii, kraj nadal cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem podróżnych z większości rynków świata.
Jak wynika z danych Japońskiej Narodowej Organizacji Turystycznej (JNTO), główną przyczyną niższej liczby przyjazdów pozostaje gwałtowny spadek ruchu z Chin kontynentalnych. W okresie od stycznia do czerwca liczba chińskich turystów zmniejszyła się o 56,4 proc., do 2,06 mln osób. Pekin wciąż odradza swoim obywatelom podróże do Japonii, co wyraźnie odbija się na statystykach.
Po wyłączeniu rynku chińskiego sytuacja wygląda jednak znacznie lepiej. Liczba odwiedzających z pozostałych krajów wzrosła o 3,6 proc., osiągając rekordowe 19 mln osób. Największym rynkiem pozostaje Korea Południowa, skąd przyjechało 5,7 mln turystów, o niemal 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Silne wzrosty odnotowano również na Tajwanie oraz w krajach Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Północnej i Europy.
Mimo spadku liczby przyjazdów wpływy z turystyki utrzymują się na wysokim poziomie. W drugim kwartale zagraniczni goście wydali w Japonii około 2,5 bln jenów, a średnie wydatki na jednego turystę osiągnęły rekordowy poziom ponad 244 tys. jenów. Oznacza to, że odwiedzający spędzają w kraju więcej czasu lub przeznaczają większe kwoty na zakupy i usługi.
Prognozy na cały 2026 rok pozostają optymistyczne. Branża hotelarska spodziewa się od 40,5 do 42 mln zagranicznych gości. Choć wynik może być nieco niższy od rekordowego 2025 roku, eksperci podkreślają, że słaby jen nadal zachęca do podróży do Japonii, a zainteresowanie rezerwacjami na sezon letni i jesienny utrzymuje się na wysokim poziomie.



