Jest źle, ale mamy strategię

W swoich podróżach z  „Kolbergiem po kraju” napotykałem różne miejscowości, a w wielu zakochiwałem się  w nich od pierwszego wejrzenia. Niestety wnikliwość towarzysząca przybyszowi nie zawsze pozwalała na pojawienie się tego uczucia. Cóż powiedzieć o miasteczku X z pięknym zadbanym rynkiem, wypielęgnowanym ratuszem, gdy wszelkie zakamarki tej miejscowości pozostawiały wiele do życzenia.  W czasach PRL, gdy rozmawiałem o takich niedostatkach z gospodarzami regionów-  słyszałem często „wiemy, że jest źle, ale mamy program naprawczy”, to trochę tak jakby dla amatorów Mamrota zorganizować przed wiejskim sklepem godzinny kurs savoir vivre’u, albo ograniczyć proces porządkowania  gminy do posadzenia bratków przed siedzibą ojców miasta. 

Dziś miejsce programów naprawczych zajęły strategie. I nie miałbym nic przeciwko tym dokumentom, które są przecież sumą ważnych (i często głęboko przemyślanych) wskazań dla miejscowej społeczności,  gdyby te strategie były realne i właściwie pojmowane – przez wszystkich ich potencjalnych realizatorów. . Aby jednak owa społeczność mogła utożsamiać się ze strategią, musi ją przede wszystkim znać, a następnie – zrozumieć.

Dlaczego nadal w wielu przypadkach strategie są nieznane? Z pewnością często  brakuje im odpowiedniej promocji, a przede wszystkim zrozumiałego języka, przystępnego dla różnych  grup  odbiorców. 

Jak długo strategię, ocenianą  przede wszystkim pod kątem jej obszerności (im grubsza – tym lepsza)  będziemy rozumieli nie jako wyzwanie do dalszej pracy, a nie jako swoisty wentyl bezpieczeństwa  (rozliczenie pewnego etapu i rozgrzeszenie), tak długo trwać będą stereotypy. Strategia nie jest dokumentem dla władzy, która skrzętnie przechowuje ją w przepastnych urzędowych szafach. Strategie to wyzwanie do współdziałania, które wszystkim się opłaca, a efekty tego współdziałania najlepiej widać na poziomie lokalnym.  

Jeden kurs savoir vivre nie załatwi problemów chuligaństwa, a bratki przed urzędem gminy nie poprawią w istotny sposób jej wizerunku. Choć przecież od czegoś trzeba zacząć.

Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *