Zdaniem władz Tatrzańskiego Parku Narodowego, duża liczba turystów na szlakach nie ma większego znaczenia w związku z negatywnym odziaływaniem na przyrodę. Oczywiście pod warunkiem, że turyści poruszają się po wyznaczonych szlakach i nie śmiecą. Niemniej jednak widok tysięcy ludzi depczących w jednym czasie górskie ścieżki kłóci się z majestatem, który Tatrom przynależy.
.jpg)
fot. Tomasz Gębuś arch. POT
Ale będzie już tylko lepiej. Szczytowa liczba turystów rokrocznie odnotowywana jest w okolicy 15 sierpnia. Potem jeszcze przez resztę sierpniowych dni szlaki zaludniają rodziny z dziećmi w wieku szkolnym, aż przyjdzie wrzesień i październik, na który czekają prawdziwi miłośnicy wspinaczki wysokogórskiej. Wtedy Tatry i amatorzy taternictwa oddychają skąpani w krystalicznym powietrzu.
Rekordowy tydzień 12-18 sierpnia, na podstawie sprzedanych biletów wstępu do TPN, daje wynik 200 tys. turystów. Rok temu było o 20 tys. mniej, w 2011 – frekwencja turystyczna w tym czasie to 140 tys. osób. I ten rokroczny wzrost jest bardzo odczuwalny zwłaszcza wówczas, gdy stoi się w godzinnych kolejkach, by dotknąć krzyża na Giewoncie, wjechać kolejką na Kasprowy Wierch lub przykucnąć w widokowym miejscu nad Morskim Okiem. Mimo, że w polskiej części Tatr mamy 275 km oznakowanych szlaków o różnej skali trudności, obowiązkowo widać trzeba zaliczyć te punkty na tatrzańskiej mapie.
Udało się spośród tego tygodniowego oblężenia gór wskazać dzień najwyższej frekwencji. Był to piątek, 16 sierpnia. Na tatrzańskich szlakach znalazło się w tym dniu 41 tys. osób. Najwięcej z nich wzięło azymut: Morskie Oko, bo aż 11,5 tys. turystów dotarło nad to najbardziej rozpoznawalne tatrzańskie jezioro.
Co roku nasze najwyższe góry odwiedza ok. 3 mln turystów. Ruch turystyczny w Tatrach trwa nieprzerwanie, nie zamyka się szlaków, jak u naszych południowych sąsiadów, od listopada do kwietnia. Jeśli TPN zdecyduje o sezonowym zamknięciu danego szlaku, to z uwagi na zagrożenia lawinowe.
E.M.



