Komentarze po konferencji prasowej Ministerstwa Gospodarki

Dzisiejsza prasa szeroko komentuje wczorajszą konferencję prasową Ministra Gospodarki Piotra Woźniaka, o której pisaliśmy wczoraj w komunikacie „Uśpienie turystyki przez Ministerstwo Gospodarki”.

Rzeczpospolita pisze m.in. w artykule „Firmy nie chcą prezesa przyniesionego w teczce” – Minister Woźniak, wbrew opinii środowisk turystycznych, lansuje na nowego prezesa POT osobę nieznającą się na gospodarce turystycznej. Proponuje nam konia trojańskiego, który doprowadzi do likwidacji POT przez połączenie z PAIiIZ – mówi Wojciech Fedyk w imieniu Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych.

Natomiast jak pisze Rzeczpospolita właściciele firm boją się, że gdy POT zostanie zlikwidowana, będzie im trudniej promować się poza Polską. – Prezentowaliśmy nasze hotele na targach organizowanych przez POT. Obawiamy się, że mogłoby tego zabraknąć – mówi " Rz" Michał Kolankiewicz z firmy Gromada, która ma 19 hoteli. Mogłyby ucierpieć też biura zajmujące się turystyką przyjazdową. – Zauważaliśmy, że po powstaniu POT zwiększyła się liczba przyjeżdżających do Polski – mówi Stanisław Piśko, który zajmował się turystyką przyjazdową, m.in. w biurach podróży Unikat, Logos Tour i Almatur.

Wiesław Aksztin, właściciel warszawskiego biura Pejzaż Polski, również skorzystał na działalności POT. – Wysyłamy do jej ośrodków zagranicznych nasze broszury i ulotki. I to działa – mówi.

Resort gospodarki wysuwa jednak swoje argumenty. – Dzięki połączeniu powstanie olbrzymia sieć placówek promujących polską turystykę – twierdzi Mirosława Boryczka. Rolę punktów informacji turystycznej pełniłoby bowiem 45 ośrodków handlowych przy ambasadach, które mamy za granicą. Obecnie POT ma tylko 13 placówek. – Informacja turystyczna musi być szeroko dostępna. Ograniczony dostęp do ambasady dla przeciętnego Smitha spowoduje, że zrezygnuje on z wyjazdu do Polski – uważa Mirosław Sikorski, prezes biura podróży Almatur.

Puls Biznesu w artykule „Wyciągnęli straszaki, robi się groźnie” komentuje natomiast wypowiedź Ministra, który twierdzi, iż  — Paraliż trwa od ponad miesiąca. Tylko prezes POT może ogłaszać i rozstrzygać przetargi. Bez niego wstrzymane są przygotowania organizacji do pełnienia funkcji instytucji wdrażającej. A chodzi o niebagatelną kwotę 168 mln EUR. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania branży turystycznej bez środków unijnych. Do końca roku zostało 9 dni. Apeluję do przedstawicieli branży turystycznej, by stawili się na następnym posiedzeniu zwołanym na 9 stycznia i przestali bojkotować pieniądze unijne. Że jest inaczej wyjaśnia Andrzej Pawluszek prezes Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej i pełnomocnik prezesa POT ds. wdrażania funduszy unijnych — Przecież minister sam przyznał, że planowana nowelizacja ustawy o POT wejdzie w życie najwcześniej w lipcu przyszłego roku. Komitet Rady Ministrów dwa tygodnie temu zaakceptował projekt, by to POT wdrażał środki z programów 6.3 i 6.4 .

W Gazecie Wyborczej można natomiast przeczytać:
Żeby załagodzić konflikt między branżą a ministerstwem, obie strony spotkały się w środę w gabinecie Adama Lipińskiego, ministra w kancelarii premiera. Nieoficjalnie wiadomo, że ma on przedstawić premierowi swoje zdanie na temat pomysłu ministra. Lipiński nie komentuje sprawy. Koncepcję powołania Polskiej Organizacji Promocji Gospodarki i Turystyki krytykują branża turystyczna i naukowcy. – To kompletnie nieprzemyślany pomysł. Promocja turystyczna ma trafiać do przeciętnego Kowalskiego, a gospodarcza do biznesmenów. Nie można tego robić razem! A to właśnie proponuje rząd – przekonuje Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki i członek rady Polskiej Organizacji Turystycznej.

Prof. Grzegorz Gołembski zAkademii Ekonomicznej wPoznaniu przygotował opracowanie odpierające oficjalne argumenty za powołaniem nowego tworu. „Lektura argumentów przemawiających za powołaniem POPGiT poraża kompletną ignorancją, nie tylko dotyczącą turystyki, ale zupełnym brakiem odpowiedzialności za słowa. Jeżeli takich mamy ustawodawców, to ryzyko negatywnych skutków ich reform graniczy omalże zpewnością” – pisze prof. Gołembski. Pyta, „czy warto narażać się na ryzyko utraty tych spodziewanych wpływów dla – jak określono w pkt 11 Koncepcji Powołania Polskiej Organizacji Promocji Gospodarki i Turystyki — »okazji do przeprowadzenia gruntownej weryfikacji pracowników«, co jest naczelnym celem politycznych inkwizytorów?”.
– To walka z układem, która w tej branży nie ma sensu. W turystyce wiele opiera się też na towarzyskich międzynarodowych znajomościach. Nie można tego nagle przerywać, bo zablokujemy rosnące zainteresowanie Polską za granicą – dodaje Grażyna Leja.

Przedstawiciele branży i naukowcy narzekają też, że nie konsultowano z nimi projektu zmian.

– Mamy silne ośrodki naukowe prowadzące od wielu lat badania wtej dziedzinie. Katedra Turystyki przy SGH istnieje 50 lat, w poznańskiej Akademii Ekonomicznej – od 35 lat, silne ośrodki są w Łodzi i we Wrocławiu. Ignorancja idzie w parze z arogancją – przekonuje prof. Gołembski. – Nikt znami o tym nie rozmawiał. Przyszedł minister i poinformował – dodaje Jan Korsak.

Źródło: Rzeczpospolita, Puls Biznesu, Gazeta Wyborcza 

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *