W najbardziej gorącym okresie Bożego Narodzenia, z powodu szalejącej śnieżycy , na północno- wschodnim wybrzeżu USA zostało odwołanych 7 tys. lotów. Ruch został wznowiony najpierw w Nowym Jorku, Bostonie i Filadelfii. Jednak urzędnicy ostrzegali tysiące turystów, że przywrócenie zaległych lotów, może potrwać kilka dni.
Porty lotnicze zostały zamknięte nad ranem, zmuszając tysiące pasażerów do koczowania na terminalach. Choć wydawało się, że najgorsze już minęło, wiele lotów było nadal opóźnionych, z powodu silnych wiatrów i pozostałości śniegu.
W sześciu stanach – Massachusetts, Maine, Maryland, New Jersey, Północnej Karolinie i Wirginii – wprowadzono stan wyjątkowy. W ciągu dwóch dni na obszarze Nowego Jorku spadło 51 cm śniegu. Po raz pierwszy od ponad pół wieku w południowych stanach Georgia i Karolina, spadł śnieg . Jedynie okręg Waszyngtonu uniknął śnieżycy.
Zła pogoda przyczyniła się nie tylko do blokady lotnisk, lecz również do kilku wypadków na autostradzie oraz do utrudnień w podróżowaniu pociągami. Analitycy szacują, że ta sytuacja będzie kosztować linie lotnicze 100 milionów dolarów.
Amerykański Serwis Pogodowy podał, że potworna burza śniegowa była wynikiem niskiego ciśnienia barometrycznego, który utworzył się poza Północną Karoliną.
Śnieżyca uniemożliwiła powrót tysiącom turystów do domu po Bożym Narodzeniu. Wstrzymała również rozpoczęcie sezonu zakupowego oraz utrudniła powrót wielu osobom do pracy.
Justyna Błaszczak



