Malediwy rozpoczęły ofensywny PR, by odbudować nadszarpnięty przez polityków wizerunek. W styczniu br. Rząd Malediwów wydał nakaz zamknięcia wszystkich salonów masażu i spa. Powodem jest fakt, że tego typu miejsca usługowe są sprzeczne z islamem, religii, która w Malediwach ma statut państwowej.
Delegacja urzędników, w tym ministra turystyki i działającego Wysokiego Komisarza, starała się upewnić branżę turystyczną, że zakazy na ośrodki rekreacyjne, wieprzowinę i alkohol zostały wprowadzone podczas panowania poprzedniej kadencji i nie będą się powtarzać.
Dodali, że kraj nadal jest demokratyczny i że jest prowadzone śledztwo w sprawie byłego prezydenta Mohameda Nasheeda. Niejasne jest, czy złożył rezygnację, czy został obalony w wyniku zamachu stanu, gdy jego zastępca dr Mohamed Waheed przejął władzę 7 lutego.
Nieoficjalnie przedstawiciele innych grup politycznych, w tym Przyjaciół Malediwów (FOM), deklarowało, że pierwszy wybrany rząd został "obalony" w ubiegłym miesiącu, powołując się na brutalność policji i powrót do dyktatury w kraju.
Minister turystyki Ahmed Adeeb Abdul Gafoor powiedział: "To poprzedni rząd zamknął uzdrowiska. Decyzja została uchylona przez Sąd Najwyższy. Możemy zapewnić, że to się nie powtórzy. Ośrodki SPA są otwarte zgodnie z prawem kraju".
Działający Wysoki Komisarz dla Malediwów, Ahmed Shiaan powiedział, że protesty były "grą polityczna" i że nie było "nic do ukrycia".
Gafoor powiedział, że organizatorzy wyjazdów i przedstawiciele nie wyrazili zaniepokojenia sytuacją polityczną na Malediwach, dodając, że wszystkie ośrodki były na wyspach z dala od jakichkolwiek demonstracji.
Aleksandra Lalka



